Wpół do weekendu #3 – John Oliver

John Oliver. Od kilku dni ten facet pokazuje mi, że żarty w telewizji mogą być… inne.

Na początek warto byłoby nakreślić biografię osoby, o której piszę. Tylko po co? W dobie Wikipedii każdy może się zorientować, kim jest pan Oliver. A jeśli nie wystarczy mizerna notka w wersji polskojęzycznej, zawsze można pokusić się o bogatszą wersję angielską, niemiecką, francuską czy hiszpańską.

Tylko nie zaglądajcie na kaszubską, bo tam jest prawdziwa bieda.

John Oliver jest anglikiem, który odnalazł się za Wielką Wodą i od kwietnia prowadzi na kanale HBO program „Last Week Tonight”. Przedstawia w nim w satyrycznej formie najważniejsze wydarzenia minionego tygodnia. I słowo „satyryczna” nie jest tu użyte bezcelowo. Bowiem programy pana Olivera nie tylko bawią, ale też zmuszają do zastanowienia się.

Takie podejście do roli komika pokazał już wcześniej, będąc reporterem programu satyrycznego „The Daily Show”, gdzie porwał się na amerykańską świętość. Drugą poprawkę. Tę o swobodnym dostępie do broni. I zestawił ją z wprowadzonym w Australii kontrowanym dostępem.

W swoim autorskim programie również nie unika niełatwych tematów. Na przykład informując amerykańskich widzów o rozpoczynających się Mistrzostwach Świata nie tylko wyjaśnił im fenomen tego sportu. Pokazał też cienie organizacji tej imprezy. Zarówno w Brazylii, jak i w Katarze (gdzie piłkarze będą grać w 2022).

Pomyślelibyście, że w lekkim, wieczornym show rozrywkowym można pokazać poważny w treści, a jednocześnie lekki w formie felieton o karze śmierci? Bo ja nie wpadłbym na coś takiego. Do momentu obejrzenia tego filmu.

I tak jest z każdym programem, który udostępniono w sieci. Poważny temat – Krym, zwycięstwo tzw. prawicy w wyborach do Parlamentu Europejskiego – ubrany w lekką formę. Ale bez uciekania od stawiania ważnych pytań. I przede wszystkim – zmuszania do refleksji.

Przyznam, że z zazdrością patrzę na takie programy. U nas cały czas flagowym przykładem medialnego Stańczyka pozostaje Kuba Wojewódzki. Ale do poziomu pana Olivera jeszcze mu sporo brakuje…

Poszukajcie wystąpień Johna Olivera na własną rękę. Nie zawiedziecie się.

Foto: Tony Gambone / CC BY-NC-SA 2.0


„Wpół do weekendu” to cotygodniowe, krótkie wpisy, bazujące na czymś wygrzebanym w sieci. Zawsze w środę w południe, w sam raz na małą przerwę w pracy. Jeśli znajdziesz coś pasującego – podeślij to na blog@mrcichy.pl !