Jak reagować na uderzenie w twarz?

Jeżeli uderzą Ciebie – zasada jest prosta. Poczuj ból. Inaczej jest, kiedy uderzasz Ty. Albo Twój przedstawiciel. Na przykład europoseł.

Oczywiście chodzi o sprawę uderzenia Michała Boniego przez Janusza Korwin – Mikkego. Cios padł w piątek, potem był szabas i niedziela, więc pisać nie wypadało. Za to dziś można się do zdarzenia odnieść z odpowiednim dystansem.

To jak, według pewnych kręgów polityczno-medialnych, należy reagować na uderzenie w twarz?

Bagatelizuj sprawę

Po pierwsze – żadne tam uderzenie. Czy pobicie. Zwykłe spoliczkowanie. Nie słuchaj mięczaków, że przemoc nie jest rozwiązaniem. Jaka tam przemoc! Po pierwsze – jest „przemoc” i „Przemoc”. Pod drugie – to byłą raczej mała pieszczota. Korwin – Mikke wykazał się tu prawdziwym miłosierdziem.

Mógł zabić.

Tylko że przenoszenie dyskusji politycznej czy światopoglądowej na poziom prania się po pyskach nie jest dobrym pomysłem. A co, jeśli adwersarz będzie silniejszy? Przyznasz mu rację, czy odejść z podkulonym ogonem i moralnym zwycięstwem? A może pójdziesz w eskalację?

W takim wypadku zawsze jest ryzyko, że przyjdziesz z nożem na strzelaninę.

Należało mu się

Tak, wiadomo – Boni naraził się JKM, ten mu strzelił w twarz. Zdarza się. Nie zawsze człowiek się pohamuje, pierwotne instynkty przebiją się przez cywilizacyjną skorupę i ręka sama podskoczy. Śmiało możesz tego używać jako usprawiedliwienia.

Korwin – Mikkemu podskoczyła po dwudziestu dwóch latach. Zazwyczaj z upływem czasu w człowieku opada gniew i skłonność do agresywnej reakcji. Opcje są więc dwie:

  • Janusz przez 22 lata nosił w sobie urazę i codziennie czuł się, jakby Boni wszedł mu w drogę przed minutą. To robiłoby z niego psychopatę, więc skłaniam się ku innej hipotezie…
  • Przez ten czas Korwin – Mikke uspokoił się, emocje w nim opadły. Dokładnie do tego poziomu, w którym pozwolił sobie tylko na policzek. Czyli w 1992 pewnie zabiłby Boniego od razu. I zbezcześcił zwłoki.

JKM dotrzymuje słowa

Korwin – Mikke powiedział, że uderzy Boniego w twarz. I Korwin – Mikke uderzył Boniego w twarz. Oto prawdziwy polityk, którego warto popierać! Prawdomówny i słowny! Takich zuchów nam trzeba jak najwięcej.

Idąc tym torem możesz dojść do wniosku, że najfajniejszy polityk to ten, który obieca, że będzie kradł i nic nie zrobi. I w zasadzie to będzie jego cały program wyborczy. Ale zwróć uwagę na coś innego.

Obietnica Korwin – Mikkego nie była w żaden sposób związana z jego pracą polityczną, co najwyżej z jego przekonaniami. To tak, jakby Kaczyński czy Tusk zapowiedzieli, że pójdą ze święconką do kościoła. A Miller – że przejdzie w pochodzie pierwszomajowym. Słowa dotrzymają, tego jestem pewien.

To było honorowe

No wiadomo. Prawdziwy mężczyzna leje w pysk i nie patrzy, co na ten temat prawo. Prawdziwy mężczyzna po czymś takim siada i czeka na sekundantów (prawdziwe słowa JKM). Oczywiście – krew nie woda i nie można bezczynnie siedzieć, gdy jakaś gnida lży i pomawia.

Proponuję research – pobieżny lub dogłębny, zależy ile kto ma czasu na zajmowanie się takimi pierdołami. Ile osób, w ciągu tych dwudziestu dwóch lat, wytknęło Korwin – Mikkemu, że stracił twarz? Ile razy przypominano mu, że Boni go zelżył? Bo w moim odczuciu JKM bohatersko rozwiązał problem, który sam sobie stworzył.

Czyli – bazując na słowach jego idola, Kisielewskiego – zachował się jak socjalista.

I jeszcze jedno. JKM to umysł ścisły, do tego człowiek dość inteligentny. Nie powinno być większych problemów z wyjaśnieniem mu, że podróże w czasie póki co nie są możliwe. A pojedynki zostały zakazane w Polsce jeszcze w XVI wieku.

Ale tak poza tym – to spoko. Przynajmniej znowu mogę pisać o polityce.

  • Nie sadziłem że poziom debaty politycznej w Polsce może upaść niżej.
    Mylić się jest rzeczą ludzką.

    • Tak to jest, gdy na dno trafi ktoś z łopatą.