Weekendowy wypad: Hogwart

Zasady były proste – lecimy do „ju-keja”, ale nie zahaczamy o „Lądek”. Zamiast tego robimy sobie miły weekend w murach Hogwartu.

Nie, nie jestem fanem okularnika z różdżką. Nawet nie przeczytałem ani jednej książki o jego przygodach. Ale od kiedy zobaczyłem w jednym filmie, że wrzucają zwłoki do jeziora (może nie oglądałem zbyt uważnie, to inna sprawa), stwierdziłem, że warto się gówniarzowi przyjrzeć. A że nadarzyła się okazja odwiedzić tę jego szkołę magii…

2014-06-13 12.10.38

2014-06-13 13.20.48

 

Na tym budynku był też napis, że uczą zaklęć obronnych i czarnej magii. Ale w kadrze zmieściło mi się tylko to.

2014-06-14 Oxford 139

Przyszli adepci magii uczą się w tak zwanych koledżach – tworze u nas nieznanym. Na czas nauki mieszkają tam niczym w klasztorze, spożywają wspólnie posiłki (przygotowywane przez zawodowych kucharzy) oraz oddają się wszelakim uciechom (takim jak śpiew w chórze albo gry i zabawy na świeżym powietrzu).

2014-06-14 Oxford 1112014-06-14 Oxford 113 2014-06-14 Oxford 134To co widzicie na zdjęciu powyżej, to wnętrze kaplicy przy jednym z koledży. Tak, kaplicy. Wielkości kościoła parafialnego.

Oczywiście jest też duży kościół w samym Hogwarcie.

20140613_124553 20140613_124208

Oczywiście – nie samą modlitwą uczeń czarnoksiężnika żyje. Od czasu do czasu warto też sięgnąć po wiedzę zakazaną, a do tego najlepiej nadaje się biblioteka. Mieszcząca się w takim gustownym, okrągłym budynku.

2014-06-13 12.48.19Jeśli liczycie na fotki z wnętrza – musicie się rozczarować. Aby spojrzeć na te wszystkie manuskrypty (i zapewniam Was, że nie użyłem tego słowa na wyrost), należy być magiem. Przynajmniej pierwszego levelu.

20140613_124038

Bodleian Library ma pewien minus (poza zamknięciem się na gości z zewnątrz) – otóż nie wypożycza książek. Można tam jedynie przyjść z kajecikiem i robić notatki. Co jednak, gdy potrzebujemy książki w domu? Bo nam się stolik kolebie albo drzwi trzaskają?

Wtedy warto opuścić mury Hogwartu i udać się do miasta.

20140613_121121

Prawdę mówiąc – nie wszystkie ściany trzymają się tam prosto…

20140613_120611

Ale nie na podziwianie wiekowej architektury tam pojechałem. Szukając książek trafiłem do liczącej sobie ponad 130 lat księgarni Blackwell’s. Która szczyci się tym, że ma na półkach ćwierć miliona tytułów. I kolejne pół miliona w magazynie.

20140613_122557 2014-06-13 12.25.58 2014-06-13 12.26.05 - KopiaZanim sobie pomyślicie „co za typ, fotki w empiku se cyka” – miejsce, w którym stoję, jest opisane jako miejsce do robienia zdjęć. A to, co widzicie na górnej fotografii, to zaledwie jedno z wielu pięter. Ta księgarnia jest większa od największego Book Offa, jakiego widziałem w Japonii.

Rozmiary tej księgarni robią wrażenie z jeszcze jednego powodu. Cały sklep mieści się w dość niepozornie wyglądającej z zewnątrz kamienicy. I trudno się spodziewać, że to jest kilka pięter w górę i dół. Wypełnionych książkami, jakich w Polsce się nie uświadczy. Samych podręczników do nauki japońskiego było kilka półek. A do tego np. cały regał podręczników o kryminologii – u nas nawet księgarnie akademickie nie mają takich zbiorów.

No i jest cały pokój ze starymi książkami. Widziałem chyba na półce coś Newtona.

2014-06-13 12.20.32

Zresztą – widać, że Blackwell’s jest księgarnią w mieście akademickim. I służy radą w podjęciu decyzji, którą z gałęzi magii studiować. Na przykład w dziale z książkami prawniczymi były ulotki „Czy to na pewno to?” – oraz cała masa gadżetów dla tych, którzy stwierdzą, że to jednak to.

20140613_122827 20140613_122838

Oraz – dla miłośników literatury – oryginalne plakaty. Przedstawiające całą treść danego dzieła.

20140613_122218 20140613_122204 20140613_122209

Wracając do Hogwartu moją uwagę przyciągnął jeden budynek – a konkretnie trawnik przed nim.

2014-06-14 Oxford 103

Zaintrygowany wszedłem do środka. I momentalnie z sagi o Harrym Potterze trafiłem do „Gry o tron”. Ale o tym napiszę jutro.

PS: Jeśli ktoś jeszcze nie wie, gdzie byłem, to może jutro wyjaśnię.

PS2: Legenda głosi, że gdy w tych murach kręcono filmy o Harrym Potterze, obsada poza panem chodziła w długich, białych płaszczach. Bo przecież kostiumy były ściśle tajne aż do czasu premiery. Tak sobie myślę, że gdyby podobną klauzulą objęto też makijaż i fryzury, aktorzy musieliby chodzić w strojach KKK…

  • JAKA KSIĘGARNIA!!!!!!!!!!!!!! *_______* Omgomgomgomg, padłabym trupem na miejscu, nie wychodziłabym stamtąd przez rok. Kupiliście coś?

    (Plakaty też obłędne!)

    • Nie, bo nigdzie nie mogłem znaleźć komiksów… Ale wrażenie też na mnie zrobiła.

  • Pingback: Głupi autobusiku, musisz umrzeć! – MrCichy()