Dobre gry: Smash Hit (Android)

Czy macie czasem ochotę rozwalić coś w drobny mak? Jest już na to odpowiednia aplikacja.

Raz na jakiś czas na mój telefon trafia gra, która wciąga mnie niemiłosiernie. Zamiast czytać zaległe artykuły, zapisane w Pocket, przechodzę kolejne poziomy lub staram się poprawić własny rekord. Tak właśnie było z grą „Smash Hit” – która nie tylko wciąga, ale i odpręża w najporstszy z możliwych sposobów.

Pozwalając mi zdemolować prawie wszystko, co stoi na mojej drodze.

SnapPea screenshot20140519220445

Prawie wszystko.

Gra jest nieskomplikowana jak retoryka polskiego polityka. Pędzimy przed siebie przez korytarze pełne przeszkód. Szklanych przeszkód. Mając w arsenale zapas metalowych kulek. Celnie ciśnięta kulka zamienia przeszkodę w stos odłamków, a gracz leci dalej.

SnapPea screenshot20140511235331

A sypiące się szkło nikogo nie kaleczy!

Oczywiście, zapas możliwych do oddania strzałów nie jest niewyczerpany, ale można zdobyć doładowania. W tym celu należy niszczyć stojące tu i ówdzie kryształy, które dodadzą nam do puli 3, 5 lub nawet 10 (na późniejszych poziomach) strzałów. Dodatkowo za każde nieprzeoczone dziesięć kryształów otrzymamy bonus – w ramach jednego strzału rzucimy dwiema, następnie trzema, czterema i wreszcie pięcioma kulami.

SnapPea screenshot20140511235303

Kryształy jeszcze w jednym kawałku…

SnapPea screenshot20140511235355

…i zamienione na trzy dodatkowe strzały.

Takiej sile ognia nic się nie oprze.

Jeśli to nie wystarczy – można raz na jakiś czas natrafić na przydatne ulepszenia. A to seria kulek niczym z karabinu maszynowego, a to zamiana naszych pocisków w bomby, czy wreszcie zatrzymanie czasu. Choć gdy ma się już ten pięciokulowy strzał, to żadne wspomagania nie są potrzebne.

SnapPea screenshot20140519220255

Brzdęk!

Bonus wielostrzałowości można utracić za przeoczenie jakiegoś kryształu bądź wpadnięcie na przeszkodę. W tym drugim przypadku traci się też dziesięć strzałów z puli.

SnapPea screenshot20140519220544

Nie żartuję, gra oferuje dźwięk tłuczonego szkła.

Gra oferuje 12 zróżnicowanych, generowanych losowo poziomów, a po ich przejściu – swobodną grę. Możliwość wznawiania gry od osiągniętych punktów kontrolnych (po przejściu każdego etapu) wymaga zakupu pełnej wersji gry, ale to wydatek kilku złotych – więc nie boli tak bardzo, a zmniejsza frustrację. Bo nic nie wkurza tak, jak rozbicie się na jakiejś przeszkodzie tuż przed widocznym na horyzoncie kryształem zwiększającym zapas w magazynku.

SnapPea screenshot20140519221229

Ten jest bardzo malowniczy i powolny (to ostatni etap).

SnapPea screenshot20140519220818

Etap przedostatni – z jednym fragmentem wymagającym cholernego refleksu.

SnapPea screenshot20140519220513

W tym etapie spadamy. Tak to przynajmniej odbieram.

SnapPea screenshot20140519220337

Nie każdy młot może w nas trafić – więc nie warto na nie tracić kul.

Graficznie „Smash Hit” prezentuje się po prostu pięknie. Lot kul, rozprysk szkła, wirowanie odłamków – patrzenie na to może zachwycić. A dodatkowo poszczególne etapy charakteryzują się różną grawitacją. Więc czasem odłamki szkła spadają na ziemię, a czasem lecą przed siebie razem z kulami. Zdarzają się też miejsca, gdy trzeba wystrzelić bardzo wiele pocisków w krótkim czasie, a ekran pokrywa się w całości sypiącymi się odłamkami.

SnapPea screenshot20140519220711

Dziesiąty poziom. Orgia tłuczonego szkła.

SnapPea screenshot20140519221248

Im więcej strzałów, tym rozrzutniej traktuje się wszelkie przeszkody.

Najbardziej podstępne w „Smash Hit” jest to, że po każdej przegranej ma się wrażenie, że następnym razem na pewno się uda. Z takim podejściem można wsiąknąć w rozgrywkę na długo. Z drugiej strony – to świetny przerywnik na kilka minut bezrefleksyjnej (choć wymagającej refleksu) rozwałki. Jeśli wiec macie ochotę coś zbić, a szkoda marnować kryształowy wazon babci – polecam „Smash Hit”.

  • AgnieszkaB

    Chyba mi się przyda, mój poziom frustracji bije ostatnio wszelkie normy 😛

    • To instaluj, wysupłaj te kilka złociszy i graj, tłucz, niszcz 🙂

  • Ja w takich momentach odpalam jakąś strzelankę, chociaż i to czasem nie wystarcza. Trzeba będzie popracować nad jakimś modem, podmieniającym twarze przeciwników na twarze sąsiadów 😉

    • Ta dzisiejsza młodzież, chce mieć wszystko na tacy podane… a użyć wyobraźni to nie można?

  • Pingback: 4 gry planszowe, w które raczej nie zagram | Blog do czytania()