Wilq 20 – Syfon i papierosy

Powrócił. Najsłynniejszy superbohater Polski. A przynajmniej Opola.

Nie pamiętam, kiedy pierwszy raz zetknąłem się z komiksem „Wilq”, ale tłucze mi się coś pod czaszką, że mogło to być jakieś dziesięć lat temu. Jutro w sklepach pojawi się najnowszy, dwudziesty tom przygód dzielnego superbohatera z Opola, a ja nadal mam do niego sentyment.

 

I to własnie do takich jak ja, najwierniejszych czytelników, na wewnętrznej stronie okładki, zwraca się sam Wilq. Pozwolę sobie przytoczyć wybrane fragmenty tej wzruszającej przemowy:

  • „trzeba być naprawdę nieprzeciętnym debilem, żeby w tym wieku czytać jeszcze komiksy”,
  • „większość z was ma albo kota, albo nadwagę, albo okulary”,
  • „To jest ostatni, darmowy, polifoniczny dzwonek, żeby się ogarnąć”…

Jak widać – Wilq trzyma formę.

W nowym zeszycie – to samo, co w poprzednich. Wartka akcja, śmiertelni wrogowie, nagłe zwroty akcji i olbrzymia ilość przekleństw. Kto opolanina zna i lubi, ten się nie zawiedzie. Kto nie zna – cóż, może spróbować poznać. A to wszystko dzięki czterem niesamowitym opowieściom. „Au Revoir les Requins” to historia wypędzania rekina z Odry. „Gondor – pierwszy trop” to zapis pierwszego opolskiego śledztwa komisarza Gondora, jeszcze w czasach PRL. „Najlepszy superbohater nieanglojęzyczny” oraz „Inwazja rabunkowa z usiłowaniem pobicia” to dwie krótkie historyjki, pełne dziwnych ludzi i jeszcze dziwniejszych zdarzeń.

Pragnę zwrócić Waszą uwagę zwłaszcza na drugą historię. Tu już nawet nie chodzi o intrygę kryminalna niczym z najlepszych zeszytów Batmana. Mistrzowsko oddano realia PRL – a przynajmniej jakieś ich niecodzienne wyobrażenie. PRL z początków kariery Gondora to smutne miejsce, w w którym Łemkowie żyją w dzielnicy Łomx, w McDonald’s jest tylko ocet, a stara milicjantka musi wdrożyć żółtodzioba do walki ze zbrodnią.

Tak jak każdy numer przygód superherosa, ten też warto przeczytać kilka razy. Aby nie tylko poznać historię, ale też wyłapać wszystkie smaczki, jakie autorzy ukryli. Zarówno w dialogach, jak i rysunkach. A gdy kiedyś, w dalekiej przyszłości, ten numer wyjdzie w kolorze – to dopiero będzie frajda.

Bo podobno kolejne kolorowe tomy zbiorcze będą się ukazywać. Cały czas cierpliwie czekam. Minęło już kilka lat od ostatniego…