5 facetów w sukienkach (i ani jednego Austriaka)

Wiadomo, że z Austrii nic dobrego przyjść nie może. Nieważne, czy to mały wąsik, czy wielka broda – zagrożenie dla świata jest realne.

Kto wie, czy obecna Wunderwaffe Austriaków, czyli zwycięzca Eurowizji, nie jest gorszy od Hitlera. Bo to już nie zniszczenie fizyczne, to walka z duszą! Gdy jednak dobrze poszukać, to cała ta zgnilizna zaczęła się dużo wcześniej…

Dlatego zanim nasi dzielni parlamentarzyści wymuszą na Europejskiej Unii Nadawców zmianę regulaminu Eurowizji (dzięki czemu będziemy już na zawsze wolni od widoku faceta w sukni), prześledźmy, jak na przestrzeni czasu ci wykolejeńcy powolutku wkradali się do naszej rzeczywistości. Oto lista pięciu dziwaków, którzy nie widzieli niczego zdrożnego w paradowaniu publicznie w damskich fatałaszkach.

Robin Williams

„Pani Doubtfire” była prezentowana jako lekka, rodzinna komedia. Nic bardziej mylnego. To ideologiczna agitka. Spójrzcie – oto facet może przebierać się w damskie ciuszki i do tego pracować z dziećmi. Z dziećmi!

A przecież dzieci to nasz skarb. Trzeba je chronić za wszelką cenę. Tymczasem Robin Williams chce nas przekonać, że przecież nic takiego się nie dzieje. Że to dla dobra dzieci… nie z nami te numery.

Na dodatek to przebranie za starszą panią. Już my dobrze wiemy, z kogo to miała być satyra. W sól jakiej ziemi był to wymierzony cios. Wszystko to grubymi nićmi szyte, a my już wiemy – lep jakiej propagandy się za tymi nićmi kryje.

Freddie Mercury

Ojciec duchowy pani Muszelki Kiełbasy. To on, jako pierwszy pokazał, że można ubrać się w damskie ciuszki, nie golić twarzy i śpiewać. I to jak świetnie śpiewać!

Ale niech nie myśli, że nas te piękne dźwięki zwiodą. Każdy czujny obywatel wie dobrze, co za jeden ten Mercury. Wystarczy spojrzeć na jego inne piosenki. ‚Barcelona” – wiadomo, nawet LOT reklamuje to miasto jako przyjazne gejom. „Who wants to live forever” – zaprzeczenie życia wiecznego po śmierci. I zapewne nawoływanie do eutanazji. No a „Thriller” to już satanizm w najczystszej postaci!

No i jeszcze to nazwisko – albo od greckiego (a więc pogańskiego) boga złodziei, albo od rtęci. A rtęć jest trująca. Fuj!

Wojciech Pokora

Że PRL stał plecami do Wartości – wiadomo nie od dziś. Ale że propagował wprost zboczenia?

Oto typowa komedia Stanisława Barei – „Poszukiwany, poszukiwana”. Jak wszystkie jego filmy, także i ten miał drugie dno. Myliłby się jednak ten, kto sądziłby, że chodzi o pokazanie wad Polski Ludowej. Tu chodziło o przemycenie informacji – mężczyzna może przebrać się za kobietę i zabierać pracę normalnym ludziom! Ba, w sukience nadal będzie zarabiać więcej, niż kobieta.

Ale to jeszcze nie koniec zboczeń. Pan Pokora, w damskich ciuszkach, wyraźnie uwodził inne kobiety. I starał się je przkabacić na homoseksualizm. Ideologia dżender wycieka z każdego kadru tego filmu. Uważajcie!

Tony Curtis / Jack Lemmon

Dwóch muzyków, uciekając przed zemstą mafii, przebiera się w damskie ciuszki i rusza na Florydę z damską orkiestrą. Ponieważ przez cały film usilnie starają się zaciągnąć do łóżka Marylin Monroe, może się wydawać, że wszystko z nimi w porządku…

…ale ponieważ trafili na tę listę, jesteście już pewni, że tak nie jest.

O ile Tony Curtis ostatecznie kończy z piękną MM w ramionach, o tyle jedynym sukcesem Jacka Lemmona jest poderwanie podstarzałego bogacza. Dlaczego nie zakończył tego odpowiednio wcześniej? Dlaczego doprowadził do wspólnego rejsu motorówką? To są pytania, przed którymi nie można uciekać.

No i dowód kluczowy – ostatnie zdanie filmu. Gdy Jack Lemmon przyznaje się swojemu „kochanemu”, że nie może z nim być, ponieważ jest normalnym, heteroseksualnym mężczyzną, słysz „nikt nie jest idealny”. Widocznie dla twórców norma to wada, a odchylenia to ideał. Tfu!

Eugeniusz Bodo

Tu już nawet nie trzeba nic pisać. Znowu mężczyzna śpiewający w damskich fatałaszkach. I to kiedy? W II Rzeczypospolitej! Nie do pomyślenia…

No i jeszcze ten obleśny tekst. Ta „nasza broń kobieca”. To „podniecanie” mężczyzn. A są jeszcze gesty, wykonywane podczas śpiewania. Człowiek nie wie, gdzie oczy podziać.

W tej piosence jest jedno zdanie, które wydaje się najlepiej puentować zachowanie tego typu przebierańców. „Już nie wiecie sami co i jak”. Co prawda, to prawda.

Przez tyle lat mężczyźni przebierali się w damskie stroje, aby bawić publiczność. Jeśli komuś to przeszkadzało, to milczał – bo też i awanturowanie się o coś takiego poważnym ludziom nie przystoi. Tymczasem na początku XXI wieku fakt, że ktoś może zachowywać się nieszablonowo, niektórych niesamowicie uwiera.

Choć osobiście podejrzewam, że to zwykła zazdrość. O głos i figurę.

Fot: Martin Abegglen / Flickr