Jak zrobić domowe onigiri?

Onigiri to – nie bójmy się tego słowa – podstawa w Japonii. Nie wiesz, co to jest onigiri? Bez obaw! Jestem tu po to, by to zmienić.

Zauważyłem, że opisując japońskie smakołyki, dopuściłem się karygodnego przeoczenia. Zapomniałem napisać o onigiri. A przecież gdyby nie ten przysmak, zapewne nieraz burczałoby nam w brzuchach.

Onigiri to połączenie tradycji i fast foodu. To mała kanapka ryżowa z nadzieniem, zawinięta w kawałek algi nori. Sprzedawana w każdym możliwym sklepie w cenie 100 – 150 jenów (czyli około 3-4,5 PLN). Onigiri mogą mieć różne wypełnienie, a nieznający japońskiego cudzoziemiec rozróżnia je po kolorze opakowania. Zresztą samo opakowanie jest niezwykle zmyślne – co mogę udokumentować filmem.

Jedliśmy onigiri z łososiem, ze śliwką, z warzywami i z jakąś paskudną pastą. Onigiri to był ten rodzaj przekąski, którą kupowało się rano, wyruszając w teren, aby móc się nasycić w dowolnym momencie. To było coś jak sushi na wynos. I strasznie mi czegoś takiego brakuje w Polsce.

Ale od czego jest się blogerką kulinarną?

Aby zrobić domowe onigiri potrzebujesz przede wszystkim ryżu. Takiego, jak do sushi. Nie będę się rozpisywać, jak go przyrządzić, bo dokładnie omówiłem to przy poradach dotyczących robienia sushi. Jeśli zaś chodzi o ilość, to przygotowując jakieś ćwierć litra otrzymałem ilość ryżu na cztery – pięć kanapek. Może sześć, gdybym zrobił je jednakowej wielkości.

Po drugie – potrzebujesz nori. Dobra rada – potnij arkusz. Ja początkowo pociąłem go na trzy paski, potem poprawiłem się i zrobiłem cztery. Aby móc zawinąć onigiri tak, jak na filmie – lepsze będą chyba małe kwadraty. Ale akurat zawijanie jest tu sprawą drugorzędną. To nie jest tak, że istnieje jakiś jeden, uniwersalny sposób. Zdarzają się onigiri, które zupełnie nie są zawinięte.

20140502_102001 (1500x1125)

No i ostatnia rzecz – nadzienie. Ja użyłem wędzonego łososia i suszonego pomidora (osobno), ale ogranicza cię tylko wyobraźnia. Cokolwiek potrafisz wepchnąć do środka kulki ryżu i będzie smaczne.

Wszystko gotowe? To zaczynamy. Choć w sumie możesz się domyślić kolejności działań.

20140502_102200 (1500x1125)

Weź trochę ryżu (taką pełną garść) oraz nadzienie. Możesz je rozdrobnić i zbić w kulkę. Ułóż nadzienie na ryżu, a następnie zbij wszystko ciasno w kulkę. Uważaj, aby nadzienie nie wystawało!  Mój ryż nie kleił się za dobrze, dlatego musiałem użyć siły. Ale przede wszystkim chodzi o to, aby otrzymać zwarty kształt. I aby na zewnątrz był tylko ryż.

20140502_102606 (1500x1125)

Tak otrzymaną kulkę ułóż na aldze. I uformuj jakiś przyjazny użytkownikowi kształt. Z sentymentu do Japonii wybrałem trójkąt, ale jeśli wolisz jajo albo sześcian… Trójkąt jest stosunkowo prosty i najłatwiej go zrobić palcami.

Teraz czary – mary, otul kanapkę algą i… gotowe! Oto twoje pierwsze onigiri.

20140502_102820 (1500x1125)

Tak przygotowany smakołyk możesz zabrać ze sobą na drugie śniadanie. Zobaczysz, jakie to wygodne. Po pierwsze – taka kanapka nie rozpadnie się (ale włóż ją w worek, bo ryż pobrudzi wszystko). Po drugie – onigiri syci. A właściwie zapycha w bardzo krótkim czasie. Po następne – to prawie jak sushi. Ryba, ryż, nori – smaki są właściwe. Różnią się tylko proporcją. Po ostatnie – możesz je nafaszerować czym tylko chcesz. Pisząc ten tekst pomyślałem o paście jajecznej i chyba pójdę w tę stronę następnym razem.

Smacznego!

  • Masz może jakiś pomysł, czym można zastąpić nori? Mój organizm ma reakcję obronną na samo wspomnienie zapachu/smaku alg :/

    • Rób onigiri bez nori. Tak też można. Bo czym zastąpić to nie wiem… inne algi też odpadają?

      Zawsze możesz użyć kapusty i mieć takie gołąbki na zimno 🙂

      • Kapusta, no przecież. Dobry pomysł. Albo w jakąś sałatę z twardszymi liśćmi.
        I tak, wszystkie algi odpadają. Nawet szpinak jakoś przełykam (z trudem, ale jednak). A na algi reaguję, jakby mi ktoś truciznę podawał siłą.

        • Szpinak ma nieco za małe liście. Tylko wiesz – w sałacie to nie będzie to samo. To może lepiej rób bez owijania? A może jakiś papier ryżowy albo coś takiego…