Książę z bajki to zły wybór, dziewczyno!

Każda mała dziewczynka, wychowywana przez patriarchalne bajki Disneya, chce być księżniczką. Każda marzy o księciu z bajki. Każda będzie tego żałować.

 

Od lat nad bajkami odbywają się sądy. Zwłaszcza nad tymi, które prezentują modele relacji damsko – męskich. Z jednej strony feministki grzmią, że stare bajki dopuszczają tylko jedną drogę kariery – przez bogate zamążpójście. Z drugiej mężczyźni załamują ręce, że te wszystkie bzdury rozbudzają nierealne oczekiwania w dziewczynkach. A wystarczyłoby tylko zastanowić się, jakimi ludźmi są owi książęta z bajek, aby każda dziewczynka natychmiast o nich zapomniała. No bo jak można zakochac się w kimś takim jak…

Książe z bajki o Śnieżce

Wiecie, do czego zmierzam, prawda? Facet całuje trupa. Nie mógł się pomylić. To nie jest tak, że Śnieżka leżała martwa na trawie, a on – nieświadomy – postanowił skraść jej całusa. Ona nie umarła mu na rękach, aby w dramatycznej scenie mógł złożyć na jej ustach ostatni pocałunek. Nie. Śnieżka leżała w trumnie. Trzeba być mocno ograniczonym, aby nie pokojarzyć, że to są zwłoki. Albo trzeba być chorym nekrofilem, aby otwierać trumnę (nawet szklaną) i całować nieboszczkę.

Czyli albo głupek, albo zboczeniec. Genialny wybór.

Gdyby nie złamanie złego zaklęcia, krasnale zapewne podmieniłyby szklaną trumnę na gustowną jesionkę, po czym zakopałyby Śnieżkę w jakiejś opuszczonej sztolni. A potem popracowałyby nad tym wykolejeńcem kilofami i łańcuchami.

Książke z bajki o Kopciuszku

Jak myślicie – czy łatwo jest wbić się na domówkę u księcia? Zakłada wydarzenie na fejsie i nagle ma kilka tysięcy gości, a karoca jego rodziców ląduje w basenie? Nie. Straże, szambelan, cały ten ceremoniał – wszystko to ma na celu jedno: aby nikt niepowołany nie dostał się w pobliże następcy tronu. Tymczasem gdy na podjeździe pojawia się nikomu nieznana piękność w fajnej bryce, bez problemu zbliża się do gospodarza na wyciągnięcie noża.

Albo więc ochrona zamku jest słaba, albo – co bardziej prawdopodobne – rozkaz wpuszczenia Kopciuszka wydał sam książę. Po prostu zaimponował mu ten cały blichtr – suknia, kryształowe pantofle, fantazja w przyjechaniu karetą obwoźnego sprzedawcy dyń. Poza tym – jakaś nowa twarz w królestwie. Może jest tylko przejazdem?

[pullquote]Zaczepię, może zaliczę – pomyślał pewnie książe.[/pullquote]

I gdy potem trafił na tę samą pannę, ale w brudnych ciuchach, nie potrafił już jej poznać. No bo bez markowej sukni to nie ma się co za panną oglądać. Powierzchowny pustak. Do tego za klucz poszukiwania wybranki przyjął pantofelek – bo w całym królestwie dwie kobiety nie mogą mieć tego samego rozmiaru buta. Debil.

Bestia z… no, tego filmu o Bestii

Morał tej bajki był dość jasny – nie należy oceniać po pozorach. Bo nawet pod najbardziej kudłatym stworem może kryć się piękny książę. Oczywiście taka bajeczka tylko mocniej nakręca wszelkie dziewczynki, które oczekują teraz, że nawet najbrzydszy facet pod wpływem ich uczucia zmieni się w łabędzia. I są mocno zawiedzione, gdy to nie następuje.

Ale sam książe wcale nie jest lepszy. Jego wewnętrzne piękno można o kant budy potłuc. Gdy coś szło nie po jego myśli – wpadał w szał. Zacznijmy od tego, jak poznał swoją wybrankę. Wziął ją na zakładnika (pierwotnie chciał więzić jej ojca, ale aż tak zdesperowany nie był). Zamiast spróbować porozmawiać, pokazać klasery ze znaczkami – wyszedł z pozycji siły.

A u jego „ukochanej” włączył się klasyczny syndrom sztokholmski. Tak to przynajmniej wygląda, jeśli przyjmiemy, że bajka jest opowiedziana z jej punktu widzenia. Nie tylko zadurzyła się w człowieku, który ją więzi, ale przestała dostrzegać jego wybuchy. A nawet doszła do wniosku, że on jest…piekny. Drań kompletnie złamał ją psychicznie. Faktycznie, wymarzony mąż.

A, jeszcze jedno – pamiętacie, że złe zaklęcie zamieniło księcia w bestię, a jego sługi w sprzęt domowy? Stąd gadający zegar, świecznik, szafa… a pamiętacie, jak Bestia w szale rozwala kilka mebli w zamku? No właśnie.

John Smith

Jeśli ktoś nie kojarzy – to ten przystojniak, który zakręcił w głowie Pocahontas. Wiem, że ani on książę, ani nie było hucznego weseliska na koniec… ale ponieważ mała rdzenna Amerykanka jest zaliczana w poczet disneyowskich księżniczek, to i pan Smith się załapał do niniejszego zestawienia. Jaka jest jego skaza?

Ujmę to krótko – akcja bajki toczy się, gdy pan Smith ma jakieś 27 lat. A Pocahontas 12.

Nie mówcie mi tylko, że to były inne czasy, a artyści mogą więcej. Facet pewnie po powrocie do Anglii stawał w pobliżu szkół i konspiracyjnym szeptem wołał „lizaki z Nowego Świata, kto chce zobaczyć, w karocy za rogiem”.

Podsumowując – marzysz o księciu z bajki? No to ryzykujesz związek z socjopatą, nekrofilem, pedofilem – a z całą pewnością z dupkiem. Gratuluję wyboru.

Foto: geraldbrezell / Flickr

Jeśli podobał Ci się ten tekst, polub mnie na Facebooku!