Jakie seriale może jeszcze zrobić HBO?

Powiedzieć, że seriale telewizyjne zastąpiły filmy kinowe to jakby stwierdzić, że koszenila jest z robaków. Kogoś może to zaskoczy, ale większość pogodziła się z rzeczywistością.

A skoro nie można (i chyba nie warto) walczyć z tym zjawiskiem, to może warto puścić wodze fantazji i pomyśleć, jakie seriale mogłyby być hitami? Wiadomo – najlepsze seriale robi HBO. Jak dla mnie – zaczęło się to razem z „Rodziną Soprano”, ale to szał wokół „Gry o tron” zawładnął światem. Chyba nawet bardziej niż emocjonowanie się „Breaking Bad”. Co może sugerować, że jeśli do porządnej fabuły dodamy smoki i trochę cycków, to mamy przepis na hit.

 

Jakie jeszcze fantastyczne seriale może zrobić HBO? I jakie problemy mogłaby nastręczać ich realizacja? A choćby takie, jak poniżej.

„Świat Dysku”

Cykl Pratchetta o płaskim świecie leżącym na grzbietach słoni (stojących na żółwiu) to kopalnia nie tyle materiału na serial, co na całe stado filmów. Zamiast jednej, długiej opowieści, mamy tu kilkadziesiąt niezwiązanych ze sobą (zbyt ściśle) epizodów. Są wiedźmy, jest straż miejska, jest mag… no i jest On. Śmierć. Oczywiście można jakoś sztucznie próbować stworzyć z tego jedną opowieść, ale po co? Nie lepiej zostawić tak, jak jest?

Mógłby z tego powstać świetny i inteligentny serial komediowy, coś jak kiedyś „Police Squad” z Leslie Nielsenem. Jest tylko jeden – w mojej ocenie – problem. Tak, znowu On. Śmierć. Nie chodzi nawet o to, kto mógłby go zagrać, bo tu stawiałbym na animację komputerową. Ale kto odważyłby się podkładać głos pod takiego bohatera?

„Pan Lodowego Ogrodu”

Moje tegoroczne odkrycie – świetna, czterotomowa saga Jarosława Grzędowicza. Opowieść o ekspedycji ratunkowej ziemskiego komandosa na planetę łudząco podobną do naszej. Tylko tkwiącą w średniowieczu. I przesiąkniętą magią. Cel misji – znaleźć zaginionych naukowców.

Jest tu wszystko – epickie bitwy, magia, plejada czarnych charakterów i prawdziwie amerykański bohater. A właściwie dwóch. I to mógłby być największy problem – w jaki sposób sprawnie poprowadzić opowieść, snutą de facto równolegle przez dwie osoby? No i obawiam się, że w realizacji serialu zrezygnowanoby ze wszelkich odwołań kulturowych, na przykład do Conrada czy Bosha. Ale za to można dać wiecej dynamicznych walk!

„Kaznodzieja” (albo „Kłamca”)

Komiks, przy którym bulwersujacy swego czasu kręgi kościelne „Kod Da Vinci” to bajeczka dla grzecznych ministrantów. Bóg się znudził i opuścił niebo. Część boskiej mocy trafia do pełnego wątpliwości kaznodziei, który teraz razem ze swoim irlandzkim kolegą wampirem i byłą dziewczyną (płatną zabójczynią) ruszają w podróż, aby odnaleźć Boga. A w tle mamy wielki spisek, potężną organizację i kalejdoskop wykolejeńców, jakich świat nie widział.

Krążyły kiedyś plotki o przymierzaniu się do realizacji tego serialu, ale zrezygnowano. Materiał był zbyt obrazoburczy, zbyt brutalny i miał za dużo seksu. Skoro trzeba się pobawić w purystów, to może nasz polski „Kłamca” Jakuba Ćwieka? Nordycki bóg kłamstwa, Loki, jako cyngiel na usługach chrzescijańskich aniołów. Dużo strzelania, dużo chwytliwych odzywek… ale problem ten sam. I tak obrazi się czyjeś uczucia religijne.

„Thorgal”

Prawie nasz towar eksportowy. W tej chwili „Thorgal” to już ponad 30 tomów (licząc z wątkami pobocznymi) historii wychowanego przez Wikingów dziecka z gwiazd. Czy trzeba coś dodawać? Jest magia, są bogowie, jest wielka misja gdzieś w Ameryce Południowej – no i są bohaterowie.

Na dodatek można zastosowac ten sam manewr, co przy „Grze o tron”. Pierwowzór cały czas się tworzy i nie wiadomo, jak się skończy. Wprawdzie oznacza to, że nie wiem, ile jeszcze miejsca na półce zarezerwować na przyszłe albumy, ale można być spokojnym o poziom. Najwyżej scenarzyści wyciągną kilka scen tu i ówdzie. Widzę tylko jeden problem – niekończące się dyskusje fanów, która gwiazda powinna zagrać Kriss de Valnor (i dlaczego wybór producentów jest zły).

„Wiedźmin”

Wiadomo, że do tego zmierzałem. Po światowym sukcesie gry komputerowej dziwię się, że serial nie został jeszcze ogłoszony. Owszem, jeden już był, ale… powiedzmy, że jestem spokojny o to, że HBO zrobi lepszego smoka niż TVP.

Czy trzeba coś dodawać? Bohater? Jest. Seks? Jest. Magia? Jest. Epicka opowieść? Jest. Siedem tomów autorstwa Andrzeja Sapkowskiego to istny samograj, Autor nie pogardziłby groszem od producentów, fani na całym świecie byliby zadowoleni… Problem z realizacją? Tylko jeden: ludzie w HBO musieliby żyć z ogromnymi wyrzutami sumienia. Bowiem po emisji pierwszego odcinka cała ekipa odpowiedzialna za polski film rzuciłaby się z mostu.

Pominąłem jakiś fajny pomysł na serial? Dajcie znac. Może kiedyś ktoś z HBO to przeczyta…

Foto: JasonParis / Flickr

  • Jeżeli ktokolwiek miałby robić powyższe to BBC. Przynajmniej można by liczyć że nie będą wciskali na siłę wątków kopulacyjnych.

    • No i jak taki serial wtedy sprzedać? Można, ale jest trudniej… Poza tym seks w „Wiedźminie” jest obowiązkowy. A trochę nagich piersi w „Thorgalu” czy „Kaznodziei” też nie było bez powodu.

      • Chodziło mi o wątki dodane jak w GoT.
        Chętnie obejrzałbym seriale na podstawie Narrenturm, cyklu o Wędrowyczu, czy Mortimerze 😉

        • Zastanawiałem się nad Narrenturm, ale czy to by było atrakcyjne dla całego świata? Mortimera nie czytałem, a Wędrowycz do mnie nie trafił, ale zgodzę się, że na jego motywach mógłby powstać fajny serial.
          Co do dodanych wątków – nie mam nic przeciwko temu, aby niektóre zabrać, więc i z dodaniem nie widzę problemu 🙂

  • Preacher chyba jest w produkcji jakiejś stacji.

    • Z pewnością nie jest to TVP ani Polsat, więc jest nadzieja. A na poważnie – słyszałem o tym jakieś dwa lata temu, ale projekt zawieszono. Poszukam, bo jeśli temat wrócił, to byłoby miodnie 🙂