Luty na Instagramie

Gdybym chciał się trzymać tradycji nazewnictwa wpisów z moimi zdjęciami z Instagrama, powinienem go zatytułować „Instaty, czyli lugram”. No chyba jednak nie.

No to zaczynamy.

IMG_20140219_081950

Proste zdjęcie, zrobione przez brudną, tylną szybę autobusu. Ale jakoś je lubię. Jak kiedyś będę chciał pisać o komunikacji miejskiej, będę miał gotową ilustrację.

IMG_20140207_075653

Jeszcze prostsze zdjęcie, które też lubię. Pomijam fakt, że jest prawie idealne – ale nieskromnie powiem, że mi wyszło. A chwilę później ten ptak odleciał i zostałbym tylko ze zdjęciem jakichś badyli.

IMG_20140202_115112

To zdjęcie też mi się udało. Nie chodzi nawet o całkiem miłe kadrowanie, ale o to, że na tym przepięknym, gdańskim drapaczu chmur (zwanym „Zieleniakiem”) nie było reklamy. Rzadki widok, o czym pisałem na moim gdańskim blogu. To zdjęcie zebrało sporo polubień…

IMG_20140203_072126

…ale nie tak dużo, jak to. I weź tu zrozum ludzi w internetach. Niech mi ktoś napisze, co jest takiego fajnego w tym kadrze. Proszę.

IMG_20140216_135251

Robiąc porządki w książkach znalazłem takie coś. I nie tylko – jeszcze kilka innych kultowych (słowo w pełni zasłużone) pozycji z mojego dzieciństwa. Czy dziś są jeszcze takie fajnie książki? Nie wiem. Ale jestem pewien, że #gimbynieznajo.

IMG_20140216_110537

IMG_20140209_101516

IMG_20140222_141957

Luty z jakiegoś powody był miesiącem kuchennym na moim Instagramie. Nie, nie chodzi o to, że zostanę blogerką kulinarną na pełen etat. Żona po prostu postanowiła zrobić zakupy, a ja postanowiłem uwiecznić te wszystkie kolory.

IMG_20140220_122303

Miesiąc bez zdjęcia stoczni – miesiącem straconym. Ale wszystkie te zdjęcia, które teraz robię, są takie same. Przedstawiają tę samą grupę żurawi, widoczną z tego samego miejsca. Dlatego wpadłem na pomysł…

IMG_20140224_150634

…pokazania stoczni tak, jak mogłem ją zobaczyć kiedyś. I tak powstał pomysł na tag #zarchiwum. To zdjęcie zrobiłem moim pierwszym telefonem z aparatem (w czasach, gdy jeszcze nie było Instagrama). Jeśli komuś z Was uda się poskładać w całość widoczne na nim elementy, to wyjdzie Wam, skąd je zrobiłem.

IMG_20140213_083929

A skoro już przy tagach jesteśmy, to odkrywając różne zakamarki Gdańska – jak choćby ta buda z hamburgerami – udało mi się na Instagramie wypromować tag #gdanskzdolu. Jeśli więc macie jakieś fotki, do których on pasuje, nie krępujcie się z używaniem go. Obecnie, dla zdjęć robionych z poziomu gruntu, lansuję tag #gdanskbardzozdolu – może się przyjmie.

W budzie jeszcze nie byłem, więc nie wiem, czy ma ćwierćfunciaka z serem. Na szczęście (?) niedaleko niej są staropolskie dwa złote łuki, gdzie serwują Royale z serem.

IMG_20140225_174625

No i ostatnie zdjęcie. Typowy lans. Na sam koniec miesiąca udało mi się pobiegać po ERGO Arenie, na bieżni przygotowanej na mistrzostwa świata. Ta przebieżka tylko uświadomiła mi, jak bardzo w las poszła moja kondycja w tym roku…

I to tyle. Kolejna porcja już za miesiąc. Choć ostrzegam lojalnie, że będzie drastycznie okrojona, bowiem zawieszenie Instagrama na kołku to jedno z moich postanowień wielkopostnych. A Wy, jeśli jeszcze tego nie robicie, musicie mnie śledzić na Instagramie. Inaczej przegapicie więcej moich genialnych fotek. A tego byśmy nie chcieli…

  • Robiłeś test coopera na Ergo? Jak poszło?

    • Bez szału, ale tragedii też nie było. Coś koło 2,5 km.

  • AgnieszkaB

    No ej, Gdańsk. Całkiem zapomniałam, że wy też z Gda 🙂
    Żona ma świetny kuchenny gust. Kitchen Aid to nie byle co 😉

    • Serio? Ja tylko wiem, że Joseph Joseph, czyli zestaw misek / miarek i deska to jest jakaś fikuśna marka. Tak czy inaczej – przekażę Żonie 🙂

      • AgnieszkaB

        🙂

  • Pingback: Marzec na Instagramie | Blog do czytania()