Walentynki: 4 typy ludzi, których możesz zabić

Dzień Zakochanych. Walentynki. Święto, które handlowcy i dystrybutorzy filmów na stałe wpisali w nasz kalendarz. Obce, nonsensownie umieszczone pośrodku trzaskających mrozów, przesycone kiczem.

 

Ale poza tonami czerwonych serduszek dokładanych do wszystkiego (nie zdziwiłaby mnie walentynkowa oferta domów pogrzebowych) ten dzień przynosi coś jeszcze. Właśnie wtedy między nami ujawniają się te cztery typy osób, którzy po prostu nie potrafią siedzieć cicho. Może to właśnie Ty jesteś kimś takim?

 Narzekasz, że to komercyjne święto

I co z tego? Wszystko się obecnie komercjalizuje – od Bożego Narodzenia, przez Wszystkich Świętych, po Dzień Wojska Polskiego. Tylko niszowe święta nie są skomercjalizowane. Ale jeśli pewnego dnia zaczniemy hucznie obchodzić Międzynarodowy Dzień Płynów do Mycia Naczyń (20 maja) albo Światowy Dzień Orgazmu (21 grudnia), to z pewnością ktoś zechce na tym zarobić.

Tu przynajmniej nie można mówić, że Walentynki się komercjalizują. One od początku były wykreowane przez handel. Ale nikt nie zakazuje świętować Dnia Zakochanych bez wydawania fortuny na kiczowate ozdoby i kolację w drogiej knajpie.

Proponujesz w zamian Dzień Kupały

A zamiast Bożego Narodzenia może Święto Odradzającego się Słońca? I obowiązkowo Dziady, oczywiście kilka razy w roku. Bo tak każe tradycja.

Osoby, które tak mówią, chyba nie zauważają jednego faktu – w Dzień Kupały w wielu miastach odbywają się huczne zabawy. Oczywiście, tego dnia nie podkreśla się wielkiej roli miłości, ale co za różnica? Chcesz puszczać wianki z ukochaną osobą? Możesz to robić! Wylansuj nowy trend, śmiało!

Rozejrzyj się. Czy widzisz dokoła siebie, na ulicach i w sklepach, same uśmiechnięte twarze? Dopóki odpowiedź brzmi „nie”, nie staraj się zabrać dodatkowego dnia, gdy kilka osób może się uśmiechnie. Potraktuj to jako dwie okazje do „świętowania”, Walentynki i Dzień Kupały – i pozwól ludziom się cieszyć.

Przypominasz, że św. Walenty patronuje epileptykom i obłąkanym

Och, rozumiem, to taki żart – że niby zakochany niczym nie różni się od osoby chorej psychicznie. Paradne, zaiste! O ile dobrze kojarzę, pod względem chemicznym zakochanie nie różni się od uzależnienia. I to takiego mocnego. Dlatego ta pierwszorzędna psota trafia idealnie w próżnię. Bo zakochany albo właśnie ćpa, albo jest na głodzie. I ma głęboko w dupie tego typu teksty.

Gorzej, jeśli ten tekst ma być jakimś argumentem przeciwko Walentynkom. W takim wypadku… nie wiem, czy nie masz się do kogo przytulić, czy po prostu pałasz taką niechęcią do tego święta. Ale mam dla Ciebie ważną wiadomość – św. Walenty być może jest i Twoim patronem.

Wyznajesz miłość TYLKO w Walentynki

Przyznaj się – w dowodzie jako drugie imię masz wpisane „żywioł uczuć”. Może nie do końca kojarzysz pewne fakty, ale wielkiego serca nie można Ci odmówić…  Pozwól zatem, że zdradzę Ci wielką tajemnicę. Zakochanym jest się przez cały rok! Kobiety są kobietami przez cały czas i – jeśli płeć to wystarczający powód – szacunek okazujemy codziennie, na różne sposoby, a nie za pomocą tulipanka w marcu. Podobnie jest z matkami, ojcami, dziećmi, dziadkami, babciami… każdym, kto ma w kalendarzu swój „Dzień”.

Zakochani też urządzają sobie „Walentynki” kiedy tylko chcą. Jeśli kogoś kochasz, to mów to tej osobie codziennie. Kilka razy. Nie czekaj na lutową komercję. Kwiaty, prezenty bez okazji, randki co jakiś czas – tak to właśnie ma działać.

I to nie tylko w małżeństwie.