Lego Przygoda – dobrze zbudowany film

Czy najsłynniejsze klocki świata można łączyć dowolnie? Czy też zawsze trzeba się trzymać instrukcji?

To podstawowe problemy, przed jakimi stawia nas pierwszy film z klockami Lego w roli głównej. W świecie rządzonym przez złego Lorda Biznesa, szefa korporacji Octan, wszystko musi być robione zgodnie z instrukcją. Tak zwani Architekci, czyli figurki wykazujące się kreatywnością w tworzeniu nowych konstrukcji, są ścigane i zamykane. Nieliczni z nich, którzy jeszcze cieszą się wolnością, starają się powstrzymać dyktatora. Ma im w tym pomóc legendarny Klocek Oporu.

W sam środek tego zamieszania trafia Emmet. Zwykła, niepozorna figurka. Która nagle dowiaduje się, że jest Wybrańcem i może uratować świat. Trochę sporo wrażeń, jak na jedno popołudnie, a przygoda dopiero się rozkręca.

Więcej o fabule nie napiszę, choć to film dla dzieci, więc można sobie wyobrazić, jak to wszystko się skończy. Ba, obserwując pewne sceny można domyślić się nawet końcowego zwrotu akcji (ale zakończenie i tak położy Was na łopatki). Możecie natomiast spodziewać się kilku zaskakujących rozwiązań, gościnnych występów i całej masy nawiązań. Proszę, potwierdźcie moje przypuszczenia co do imion kotów sąsiadki Emmeta…

Mówiąc krótko – na ekranie co chwilę się coś dzieje, a gag goni gag. Czasem aż nie wiadomo, czy lepiej słuchać dialogów (jak zwykle genialny dubbing), czy obserwować zachowania bohaterów. Także tych z drugiego planu.

Albo patrzeć, jak to wszystko jest niesamowicie zbudowane. Wizualnie do filmu nie można się przyczepić. Oczywiście, to grafika komputerowa, ale cały czas ma się wrażenie, że to animacja zbudowana z milionów klocków. Zwłaszcza wtedy, gdy widzi się takie detale jak piaski pustyni czy falujące morze. Te obrazki urzeką każdego, kto kiedykolwiek starał się złożyć z Lego cokolwiek.

To wszystko sprawia, że dorośli bawią się na filmie jeszcze lepiej, niż dzieci. A gdysą to dorośli tacy jak ja, czyli kupujący Lego – to nie można wyobrazić sobie lepszego seansu na wieczór. Jeśli jeszcze nie macie planów na weekend, to do kina marsz! Nie pożałujecie.