Bloger kulinarny i szybkie rozgrzanie

Jak jest zima, to musi być zimno. Takie są odwieczne prawa natury. Sorry, taki mamy klimat. Ja to rozumiem. Ale nie miałem zamiaru stać bezczynnie.

To był jeden z tych momentów, gdy usłyszałem zew kuchni i wiedziałem, że muszę coś ugotować. Tym bardziej, że na zewnątrz mróz poczynał sobie coraz śmielej i warto było się czymś rozgrzać.

Tradycyjnie, w kuchennych szafkach zastałem głównie powietrze.

Na szczęście wygrzebałem skądś puszkę kukurydzy. A to już jest mocna podstawa, aby móc coś ugotować. Do kompletu potrzebowałem jeszcze:

  • czosnku,
  • imbiru,
  • jakichś przypraw typu sól, pieprz czy papryka (ale nie w nadmiarze),
  • bulionu.

Oczywiście, mógłbym się skusić na bulion z kostki, ale to byłoby zachowanie niesportowe. Poza tym do tego, co planowałem, wystarczył szybki i cienki wywar, który przygotowuje się błyskawicznie. Kawałek mięsa (ja miałem jakiś tłusty fragment świni), suszone warzywa, przyprawy (sól, pieprz, ziele angielskie, liść laurowy), do tego trochę lubczyku – całość pogotować i jakoś to będzie. Lepsze od gorącej wody, a zdrowsze od sprasowanego glutaminianu sodu.

Ale ja nie o bulionie.

 

Kukurydzę z puszki zmiksowałem, czosnek starłem, imbir (obrany i świeży) też. Do tego dodałem przyprawy, zalałem bulionem i zacząłem gotować. Po mniej – więcej dwudziestu minutach (nie liczyłem czasu) miałem gęstą, aromatyczną i rozgrzewającą zupę – krem.

Co ciekawe, zupa ta skutecznie oszukiwała zmysły, bo osoby postronne, patrząc na nią, podejrzewały, że to serowa. A próbując jej były gotowe założyć się, że jest na bazie kalafiora.

Osobną kwestią był „bulion”, którego trochę mi zostało. Postanowiłem poddać go najdziwniejszemu eksperymentowi kulinarnemu, jaki kiedykolwiek zrobiłem. Ale o tym opowiem następnym razem.

  • Barbara

    Zainspirowałeś mnie, przetestuje w weekend.

    • Testuj testuj… ja tylko mam głupie wrażenie, że tam dorzuciłem jeszcze jakiś składnik. Ale za chińskiego cesarza nie wiem, co to mogło być. Zresztą – może mi się tylko wydawało? Może to wszystko?