Podróż życia XVIII – pandy, pandy wszędzie!

Po wizycie w Akihabarze i zobaczeniu tych wszystkich sprośności w seks-sklepie, musieliśmy nacieszyć nasz wzrok czymś niewinnym. Najlepiej do tego nadają się małe, puszyste zwierzątka. Nie spodziewaliśmy się, że w dziesięć godzin przejdziemy od luksusu do skraju nędzy…

Ueno. Kolejna dzielnica Tokio, do której mieliśmy bardzo blisko. w sumie: wszędzie mieliśmy blisko. Mieszkanie w centrum rewelacyjnie skomunikowanej metropolii ma swoje plusy. Wizyta w Ueno była naszym kolejnym punktem obowiązkowym, a to dlatego, że jest tam dom…

DSCF9653

…kanapek z sadzonym jajkiem i spaghetti.

Powyższe zdjęcie powinno być wystarczającą podpowiedzią. Nie, nie chodzi o jakieś zakręcony japoński bar szybkiej obsługi. Chodzi o pandę, żyjącą w ogrodzie zoologicznym w Ueno. Z tego powodu wizerunek pandy jest wszędzie.

DSCF9649

Aż dziw bierze, że przed wejściem do zoo stoi rzeźba goryla. Zapewne pamiątka po czasach, gdy pandy jeszcze radośnie przedzierały się przez lasy bambusowe, uciekając przed chińskimi myśliwymi, a nie odmawiały rozmnażania się w ogrodach zoologicznych.

DSCF9656

W środku za to – nie ma najmniejszych wątpliwości, kto jest największą atrakcją parku. Magnesy, plecaki, torebki, łyżeczki, czapeczki, maskotki… Tak jak w oceanarium w Osace mogliśmy urządzić cały dom w stylu frutti di mare, tak w Ueno mogliśmy uzupełnić nasz image o cokolwiek tylko sobie pandowatego zażyczyliśmy.

Sam stwór będący prawie na wyginięciu znajduje się w specjalnym pawilonie, tuż przy wejściu. Aby nikt nie przeoczył czarno – białego bambusożercy.

DSCF9663

DSCF9662

DSCF9666

Oto słynna panda. Lepszego zdjęcia nie mam. Misiek (wiem, że to nie misiek, ale tak zwykło się mówić) siedział za brudną szybą i potwornie się nudził. Może to wrodzona niechęć do wszystkiego, co nie wiąże się z jedzeniem bambusa, a może to lejący się z nieba upał sprawiły, że panda nawet nie wstała na przywitanie gości z Polski.

No, ale rozumiecie, z bambusem nie ma co rywalizować.

Na szczęście w Ueno mają dom też inne zwierzęta. Na nieszczęście – upał doskwierał im wszystkim po równo. I tak na przykład wydry, które w Osace radośnie baraszkowały w wodzie, tu starały się nie ugotować. Ta będąca w wodzie sprawiała wrażenie martwej, bo ruchy ograniczyła do absolutnego minimum. Serio, zanim udało mi się sfilmować jej ruch, minęło kilka długich chwil.

DSCF9669

I tak w sumie zachowywały się wszystkie zwierzęta. Goryl spał. Miś brunatny uciekał do cienia. jakaś dziwna krzyżówka lisa z kojotem  biegała w krzakach i sporadycznie zbliżała się do wody. Tylko słoń sobie jakoś radził, ale on jest przyzwyczajony do takich temperatur.

DSCF9703

DSCF9675

DSCF9749

No i był niedźwiedź polarny oraz foki. Zaprawdę powiadam Wam, dobrze jest mieć w taki upał własny basen. Wprawdzie można wpaść jak wydra – do gotującego się akwarium – ale woda robi swoje. Zazdrościłem niedźwiedziowi i marzyłem o tym, aby móc popływać obok niego. Dopiero gdy zorientowałem się, że właśnie trwa pora karmienia, przypomniałem sobie, jak precyzyjną maszynką do zabijania jest biały miś.

DSCF9690

DSCF9692

DSCF9698

Park w Ueno jest nietypowy, bo leży po dwóch stronach niewielkiej ulicy. Aby zwiedzający nie musieli jej przekraczać, zbudowano specjalną kolejkę. Oczywiście, można też dostać się do drugiej części parku kładką, ale… po co? Kolejka jest szybka i – jak wiele tego typu udogodnień w Japonii – jest atrakcją sama w sobie. Oczywiście dodatkowo płatną.

DSCF9713

Druga część ZOO to przede wszystkim „Świat ciemności”. Pod tą mroczną nazwą kryją się pomieszczenia dla zwierząt, które szczególnie nie cieszą się z palącego słońca. Nietoperze, leniwce, żółwie, surykatki… Te ostatnie mieszkały w niewielkiej zagrodzie i chyba po raz pierwszy pomyślałem, że ktoś ma lepiej w Polsce, niż w Japonii. Wybieg surykatek w Gdańsku przy tokijskim to prawie sawanna.

DSCF9729

DSCF9732

DSCF9722

No i oczywiście – w drugiej części ogrodu była galeria postaci drugoplanowych z filmu „Madagaskar”. Na własne uszy słyszałem, jak jeden z tych pingwinów mówił „lodzio – miodzio, panowie”.

DSCF9719

A lemury wesoło pogwizdywały „Wyginam śmiało ciało”…

DSCF9736

DSCF9738

Poza miśkiem, pluszczącym się w zimnej wodzie, moja zazdrość pobiegła też ku mieszkańcom tego budynku. Stojącego dokładnie obok parku.

DSCF9717

Pomyślcie tylko – wystarczy lornetka i mają u swych stóp zwierzyniec z całego świata. Nie miałbym nic przeciwko małemu mieszkanku w tym budynku. I to pomimo tego, jak on wygląda.

Mijając obowiązkową palarnię…

DSCF9745

… wyszliśmy z ogrodu zoologicznego w Ueno. Widok rozkosznych zwierzątek zupełnie wymazał z naszych umysłów te wszystkie plugastwa, jakimi zaatakowała nas Akihabara. Z nadzieją na lepsze jutro zanurzyliśmy się w uliczki Tokio.

DSCF9750

A nieubłagany los podążał za nami krok w krok.

Ciąg dalszy nastąpi…

Jak skończył się ten dzień? Spotkaniem windziarki w białych rękawiczkach? Szaleńczą jazdą lamborghini? A może skrupulatnym liczeniem, czy stać nas na jedzenie? Wyczekujcie następnego wpisu, który zacznie się przerwą na piwo.

  • Marzena L.

    och, król Julian! 🙂

    • Lemury były świetne, choć zadziwiająco poważne. Zupełnie jak nie w filmie…

      • Marzena L.

        No co Ty, przecież król Julian był poważny i zadufany w sobie, to dla nas było zabawne 🙂

        Poza tym, no to jest zoo…

        • Ten lemur tutaj sprawiał wrażenie jednostki z nerwicą natręctw.

          A zoo faktycznie robi wrażenie. Do tego jest w bardzo fajnym parku. Można zazdrościć.

  • jest panda, jest moc!

    jak mogłeś mi nie przywieźć chociaż łyżeczki z pandą! foszek! 😉

    • A bo nie pisałaś, że chcesz… następnym razem, słowo! 🙂

  • Ziemniak

    kiedy nastepny wpis?