Piękny jak niepełnosprawny

Internety debatują o tym, czy plamą na koszuli jest tylko zespół Downa*, czy także dziecko z tym zespołem. Pomijając słabość hasła, wynikającą z jego dwuznaczności, trzeba przyznać, że poruszyło ludzi. Rozmawiamy o niepełnosprawnych i nawet zdajemy sobie sprawę, że strącanie ich z urwiska nie należy do dobrego tonu.

Ostatni raz równie toporne hasło jak to ze zdjęcia powyżej widziałem na plakacie rajstop, gdzie modelkę na wózku opatrzono podpisem „Kochamy wszystkie kobiety” czy jakoś tak. To „wszystkie” w zestawieniu z modelką dawało do zrozumienia, że producent rajstop kocha nawet kobiety na wózkach. Ludzki pan.

Ale pomijając tego typu ambitnych copywriterów, integracja niepełnosprawnych ma się całkiem dobrze. Budujemy podjazdy, windy, likwidujemy trzy schodki, dodajemy oznaczenia dla niewidomych. Cieszyć może fakt, że mój rodzinny Gdańsk jest w awangardzie – bo to właśnie u nas powstanie pierwszy w Polsce zespół cheerleaderek na wózkach. Wspaniale, prawda?

Zadzwoniłem do osób odpowiedzialnych za tworzenie tej grupy i spytałem, czy pełnosprawna dziewczynka mogłaby do niego dołączyć. Odpowiedź była krótka – nie.

To gdzie tu jest integracja? To jest segregacja.

Czy nie można stworzyć układu tanecznego, w którym dziewczyny na wózkach i pełnosprawne zatańczą razem? Wydaje mi się, że na konkursach tanecznych takie pary są możliwe. Czy podczas zawodów dziewczyny na wózkach będą występowały przed, czy po zdrowych tancerkach? Bo razem na parkiecie się nie pojawią. No, chyba że czyjś lotny umysł zechce zorganizować przerywnik meczu w formie pojedynku – te na wózkach kontra te bez. Kto zrobi lepszy układ?

Podobnym przykładem segregacji są konkursy miss na wózkach. Dla niezorientowanych w szowinistycznych rozrywkach dla ludu – konkurs miss nie polega na chodzeniu na linie. Tam trzeba się ładnie uśmiechać, dobrze wyglądać w kostiumie kąpielowym i sukni ślubnej, a na koniec składnie mówić o pragnieniu pokoju na świecie i miłości do dzieci. Koniec. Jakie są powody, aby dziewczyna na wózku nie rywalizowała z dziewczyną pełnosprawną? Z założenia nie jest tak piękna? Trudno dopasować szpilki do wózka? Welon się zaplątuje w koła? O ile się orientuję, regulamin konkursu Miss Polonia nie wyklucza startu osób niepełnosprawnych.

Nie znam niepełnosprawnych, więc nie mogę się wypowiadać w ich imieniu. Może dla nich to jest OK. Może mają takie poczucie własnej wartości, że konkurencję z pełnosprawnymi dopuszczają tylko na polu prac umysłowych. Cieszą się z zabawy we własnym gronie, gdzie nikt im nie przeszkadza, a jeszcze dostarczają ludziom tak potrzebnego uczucia satysfakcji (bo przecież robimy coś dla niepełnosprawnych). Ale ja patrzę z własnej perspektywy. Jak przeciętny facet ma pojąć, że niepełnosprawni to też ludzie, skoro nie może się pogapić na dwie dziewczyny w strojach kąpielowych, z których jedna jest na wózku? Jak mała dziewczynka ma zrozumieć, że nawet na wózku można wyglądać w sukni ślubnej jak księżniczka (albo beza, kwestia gustu)?

Szkoły załapały to całkiem nieźle i jeśli mają klasę integracyjną, to są w niej dzieci pełnosprawne i niepełnosprawne. Ale jeśli ja nie poślę dziecka do takiej szkoły, to trudno mi będzie wytłumaczyć, że niepełnosprawny to taki sam człowiek, jak my. Naprawdę, uważamy że osoby na wózkach są brzydsze i nie mają szans wygrać ze zdrowymi dziewczynami? Bo jeśli boimy się, że przy tego typu rywalizacji dziewczyny bez wózków byłyby poszkodowane, jako te niewzbudzające litości, to jest to założenie błędne. Rozmaite talent-show wygrywają nie tylko ludzie niepełnosprawni. A zgłasza się tam ich sporo.

Póki co, wręczając tytuł miss kobiecie na wózku, mówimy jej „jesteś piękna… jak na niepełnosprawną”. Ale jeśli faktycznie kanony urody kobiet na wózkach różnią się od kanonów urody pań pełnosprawnych (niby jak? U tych pierwszych zwraca się uwagę na czystość felg?), to jak wyjaśnić coś takiego: dziś dowiedziałem się, ze istnieje coś takiego jak konkurs Miss Niesłyszących Polski.

PS: nie czepiać się określenia „zdrowe dziewczyny” – po prostu „pełnosprawny” jest za długim wyrazem, a słownik synonimów podłożyłem pod krótszą nóżkę komody.

Zdjęcie zabrane z bloga p. Doroty Zawadzkiej.

* O haśle na plakacie pisze m.in. p. Dorota Zawadzka, Paweł Opydo czy Zuch.

  • „Jakie są powody, aby dziewczyna na wózku nie rywalizowała z dziewczyną pełnosprawną?” – pytasz. Nie wiem, jak to widzą organizatorzy, ale ja chyba taki powód znam. Wybory miss polegają m.in. na ocenie, która dziewczyna ma najładniejsze nogi. Jak porównać nogi dziewczyny stojącej i chodzącej z nogami takiej, która siedzi na wózku?

    Ponadto, dziewczyna niepełnosprawna to może nie być wyłącznie dziewczyna, że tak powiem, kompletna, tylko sparaliżowana. To może być dziewczyna bez rąk albo nóg. Albo z jakimiś namiastkami. Wyobrażasz sobie takie dziewczyny w konkurencji z pełnosprawnymi?

    Powód kolejny: ludzie często są niezadowoleni z wyniku wyborów miss. To teraz wyobraź sobie, co by powiedzieli po wyborach integracyjnych: albo, że to dyskryminacja niepełnosprawnych (bo wygrała pełnosprawna), albo, że to preferowanie tych na wózkach, żeby im nie było przykro.

    Moim więc zdaniem lepiej jest tak, jak jest.

    • Powtórzę – w regulaminie konkursu Miss Polonia nie ma zapisów, które wykluczają osoby na wózkach lub z brakującymi kończynami / protezami. Jak porównać nogi? Wszystkie mogą usiąść. I nie uważam, że dziewczyna bez nogi nie ma automatycznie pięknego uśmiechu, regularnej twarzy czy kształtnych piersi. Oraz że cheerleaderki na wózkach i bez mogą stworzyć wspólnie zapierający dech w piersiach występ.
      Co do wyników – masz rację. Ludzie często są niezadowoleni. I tacy będą. Kij im w oko, wszystkim nie dogodzisz.
      Czy jest lepiej tak, jak jest? Nie wiem, ale wiem, że lepiej nie nazywajmy szamba perfumerią, a segregacji – integracją.

  • hasło jest rzeczywiście beznadziejne – pomijając jego odbiór – czy to dziecko, czy sama choroba- jeśli nie mogę czegoś doprać to to wywalam, daję na szmaty lub atuję łatką z innego materiału – nie uczę się z tym żyć, jak to sugeruje Opydo. A ani dziecka, ani choroby nie da się wyrzucić jak tej koszuli i dlatego to bez sensu porównanie.

    znajoma internautka, która na co dzień boryka się z niepełnosprawnoscią, zwraca uwagę, że przy tych pięknych podjazdach często rosną kłujące krzaczki, że ludzie przyczepiają rowery – i tak czy tak, najbardziej awangarowe i nowoczesne miejsce traci funkcjonalność… bo nie ma w tym dbałości innych ludzi…empatii.

    jak oceniać takie zawody i konkursy? no cóż – nie bez powodu powstała paraolimpiada, tak jak nie bez powodu dzieli się w zawodach ludzi na kategorie wiekowe i płeć – nie ma co wyrzekać. acz integrować – owszem. tylko czasem ciężko odpowiedzieć na pytanie – jak [sensownie]?

    • Brak empatii to temat na kilkanaście innych wpisów. Niestety.

      Paraolimpiada to coś innego. Trudno, aby ścigał się ktoś bez nóg z kimś, kto te nogi ma – i to sprawne. Ale my mówimy o konkursie piękności. Możemy stwierdzić na starcie, że kobieta tracąc zdolność chodzenia staje się brzydsza – wtedy OK, róbmy osobne konkursy. Ale czy to jest prawda? Czy posadzenie kobiety na wózku sprawia, że traci piękno twarzy, sylwetki? To znaczy, że pełnosprawne kobiety też są brzydsze, jak siedzą?

      Podobnie jak z cheerleaderkami – nie mówmy, że niepełnosprawni są takimi samymi ludźmi jak my. Nie mogą wspólnie z nami zabawiać kibiców w przerwie meczu.

      No i nadal nie rozumiem tej perełki jak Miss Niesłyszących Polski. Taka segregacja też jest uzasadniona? Bo dla mnie to idiotyzm czystej wody.

  • Abstrahując od tematu plakatu, ten Gdańsk to on nie wszędzie taki przyjazny dla niepełnosprawnych. Na przykład bibliotek część zupełnie nie jest przystosowanych, bo np. taka biblio na Jagiellońskiej (Przymorze) znajduje się na pierwszym piętrze dużego pawilonu. I jak się tam dostać? Nijak, kupa z twarogiem. Najwyraźniej się nie opłaca dostosowywać.

    • Oj, to prawda. O tych podjazdach to ja tak trochę ironicznie napisałem. Szału nie ma, to fakt. Ale od czasu do czasu coś drgnie…

      PS: „kupa z twarogiem” – boskie, kradnę:)

  • Barbara

    Przez przypadek trafiłam na poniższy artykuł, akurat nawiązuje do Twojego wpisu.
    http://www.kampaniespoleczne.pl/kontrowersje,431,podgladajac_niepelnosprawne_modelki

    • „Wydaje mi się , że najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby osoba z niepełnosprawnością mogła rywalizować z osobami pełnosprawnymi na równi z równymi, tak jak to miało miejsce jakiś czas temu w Polsce. Był to konkurs na twarz roku w którym wygrała dziewczyna poruszająca się na wózku inwalidzkim. ”

      No, to teraz tylko pokażmy, że niepełnosprawni nie tylko twarze mają piękne.

      Ale dlaczego głuchoniema musi mieć osobną ścieżkę kariery jako modelka?

  • Ciekawy wpis, aż dziwne, że dopiero na niego trafiam. Zgadzam się z Tobą w prawie wszystkich kwestiach i podobają mi się Twoje poglądy. Jedyne z czym się nie zgodzę, to temat wyborów Miss. Sama brałam udział w wyborach ‚tych na wózkach’ i wiesz jaka jest różnica? Wymiary+zobowiązania. Dziewczyna startująca w Miss Polonia musi mieć idealne wymiary, co w sytuacji kobiet na wózkach często nie jest osiągalne (np. moja choroba zniekształca sylwetkę). Okey, to może być argument za tym, że po prostu na Misskę się nie nadaję, fakt. Ale druga kwestia, to obowiązki Miss – niepełnosprawna nie jest w stanie podróżować sama po świecie, tu potrzeba asystentów, dostosowanych pojazdów etc. Wiem, że to głównie kwestia kasy i wybory na takie udogodnienia pewnie byłoby stać… Ale przedstawiam Ci różnice 😉 Oczywiście marzeniem jest życie w świecie, w którym byłyby i fundusze i możliwości, by wybory zostały połączone – ale może za kilka lat coś się zmieni, teraz ja osobiście się cieszę, że cokolwiek ruszyło się w temacie. A jak usłyszałam o wyborach Miss niesłyszących to sama się zdziwiłam. Bo o ile w przypadku wózkowiczek można dyskutować właśnie o fizycznych ograniczeniach, o tyle tutaj… nie do końca rozumiem, ale zawsze lepiej, że ktoś coś próbuje robić, niż żeby siedzieć i nie robić nic.

    • Dzięki za ciekawe argumenty i spojrzenie osoby niepełnosprawnej. Tego mi brakowało (nie mam znajomych na wózku). O tych wymiarach nie pomyślałem (choć nie pamiętam, aby była o tym mowa w regulaminie). A może zmienić pewne zasady całego konkursu, tak, aby figura nie była decydująca?

      Jasne, że fajnie jest coś robić. Ale to „robienie” musi mieć jakiś cel. Jaki jest cel separowania niesłyszących, zgrabnych dziewczyn?

  • Pingback: Pijana, ale odziana! – MrCichy()