Podróż życia XI – 8:15

O niektórych wydarzeniach bądź wynalazkach mówi się, że zmieniły świat. Tak było i tym razem. Z tą różnicą, że to konkretne wydarzenie również skończyło świat – dla tysięcy osób.

6 sierpnia 1945 roku, godzina 8:15. W tej właśnie chwili życie mieszkańców Hiroszimy zmieniło się w piekło. Amerykański samolot „Enola Gay” zrzucił bombę „Little Boy” – pierwszą bombę atomową, użytą w walce przeciwko ludziom. Niecałą minutę od zrzutu, na wysokości 600 metrów, bomba eksplodowała. I rozpętało się piekło.

Historię zrzucenia bomby atomowej przedstawia muzeum w Hiroszimie. Zaprezentowano w nim przyczyny powstania, historię budowy i skutki zrzucenia bomby. Poczynając od wielkiej makiety, prezentującej miasto przed i po wybuchu.

Pokazana jest też historia ofiar wybuchu. Dzieci, po których zostały tylko zabawki. Matek, które rozpoznawały szczątki swoich dzieci po zniszczonych pudełkach śniadaniowych. Ludzi, którzy siedzieli na kamiennych schodach banku, a pozostał po nich tylko cień.

Opisana jest tez historia dziewczynki, która kilka lat po ataku zaczęła umierać na nowotwór. Usłyszała wtedy starą historię o tym, że jeśli zrobi tysiąc żurawi z papieru, to wyzdrowieje. Zrobiła tysiąc małych żurawi. Nie pomogło jej to. Jej żurawie prezentowane są w muzeum – aż trudno uwierzyć, gdy widzi się te małe dzieła sztuki, że ktokolwiek mógł zrobić ich tysiąc.

Upamiętnia ją pomnik, znajdujący się w muzealnym parku oraz obrazy, stworzone z żurawi orgiami. Tysiące tych figur, nawleczonych na sznury, tworzy barwne obrazy.

Wychodząc z muzeum, widać pomnik z wiecznym ogniem, upamiętniający ofiary. A dalej, w tej samej linii, widać najsłynniejszy budynek, upamiętniający atak atomowy na Hiroszimę. Kopułę.

Kiedyś była to izba handlowa. Bomba wybuchła prawie dokładnie nad tym budynkiem. Grube mury przetrwały prawie niezniszczone. Nie rozbierano ich, nie odbudowywano niczego – pozostawiono je jako niemego świadka hekatomby, jaka miała miejsce w Hiroszimie w 1945.

Znane jest też położenie hipocentrum.

To niewielki pomnik, znajdujący się w wąskiej uliczce, koło piętrowego parkingu. Aby go odnaleźć, należy nieco zboczyć z głównej ulicy. Niemniej – moim zdaniem – to jeden z trzech obowiązkowych punktów do zobaczenia w Hiroszimie, obok kopuły i Parku Pokoju.

Muzeum bowiem jest tylko dla odpornych ludzi. Na mnie zrobiło większe wrażenie, niż Stutthof, moja Żona powiedziała, że ją to ruszyło mocniej niż Auschwitz. Dlatego ten wpis jest pisany osobno, w oderwaniu od reszty naszych japońskich przygód. Jakoś wydawało mi się, że tak jest właściwiej.

Burmistrz Hiroszimy ma smutny obowiązek – zawsze, gdy któreś państwo przeprowadza próbę jądrową, pisze do ambasadora owego kraju list z prośbą o zaprzestanie rozwoju broni atomowej. Kopie tych listów znajdują się w muzeum – wytapetowano nimi sporych rozmiarów ścianę. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że nie będzie musiał już nigdy ich pisać.

Ciąg dalszy nastąpi