Dlaczego lubię być blogerem?

Mam to niebywałe szczęście, że w życiu robię to, co lubię. No, może z wyjątkiem zmywania naczyń.

Nie chodzi mi tylko o to, że moja praca zawodowa pokrywa się z moimi zainteresowaniami i zwyczajnie w świecie ją lubię. Uważam, że to naprawdę fajne, że po pracy znajduję czas na realizowanie swojej pasji, którą jest – co nietrudno zgadnąć – blogowanie. A co takiego fajnego jest w blogowaniu?

Dla mnie to jedno z najbardziej demokratycznych hobby na świecie. Dziś prawie każdy (oczywiście z dostępem do sieci) może być blogerem. I nie ma znaczenia, czy publikuje trzy razy dziennie, czy raz na tydzień. Czy robi zdjęcia, czy pisze, czy kręci filmy. Każdy może nazwać się blogerem i nikt nie może mu tego miana odmówić.

Ale blogowanie to dla wielu już nie tylko hobby. To biznes. I to też jest fajne. Można zarabiać na tym, co się robi z pasją. Można nawet z tego żyć. A jedynym wyznacznikiem tego, kto zarabia, a kto nie, jest ilość pracy włożonej w blogowanie. Kasy nie dostaje się po znajomości, nie zarabia się, bo mamy jeden „złoty strzał”. Suma codziennych starań o jak najlepszego bloga przekłada się na to, jakie mamy efekty.

Ale tym, co autentycznie mnie ujmuje w blogowaniu, jest fakt, że nie ma muru pomiędzy tymi na górze, a tymi na dole. Pomiędzy tymi zarabiającymi, a dokładającymi. Najpoczytniejszymi, a początkującymi. Żeby nie być gołosłownym…

Przed moją wielką wyprawą do Japonii zastanawiałem się, co zrobić z moimi blogami? Czy powiadomić Czytelników o urlopie? Zaplanować wpisy i udawać, że nic się nie dzieje? Czy jest w tej kwestii jakaś wytyczna blogowego savoir-vivre’u? Co robić, aby nikogo nie urazić?

Jak to co? Zapytać… najlepiej tych największych, najbardziej znanych. A jak nie odpowiedzą, to tych następnych w kolejce. Ktoś wreszcie odpisze.

Odpisali Ci pierwsi. Na kilka mejli wysłanych do ludzi, o których myślicie mówiąc „polska blogosfera” (nie będę wymieniał nazwiskami, reklamy nie potrzebują) odzew był stuprocentowy. Sugestie oczywiście były różne, ale jakoś udało mi się z nich wyciągnąć dobrą rade dla siebie. Pokażcie mi inną branżę, gdzie tuzy pomogą nieco mniejszemu koledze. I to w ciągu 24 godzin!

Dziś, w Międzynarodowy Dzień Blogera, pora poświętować. Więc trzymam się z dala od blogosfery. Ale jutro wrócę. Bo głupota byłoby porzucić tak przyjemne zajęcie, jak blogowanie.