Słowa, które wymawiasz niepoprawnie

W porównaniu z profesorem Miodkiem gestykuluję zdecydowanie mniej. Mam skromniejszy zarost niż profesor Bralczyk. Z profesorem Pisarkiem wizualnie też nie mogę się równać. No i z całą pewnością polszczyzna ma przede mną więcej tajemnic, niż przed tymi panami. Ale i ja wiem i umiem „coś tam i coś tam”.

Zaczęło się od tego, że Paweł Opydo postanowił wyedukować część internetu w zakresie wymowy nazw marek. Jeśli wahacie się (a właśnie powinniście zacząć), czy dobrze wymawiacie „Lamborghini”, „Adobe” czy „Apple”, to zajrzyjcie na jego blog. Wpis Pawła podsunął mi pomysł na poniższą notkę.

Ale ponieważ wielkie umysły myślą podobnie, z tematem ubiegła mnie Trawa. Idea umarłaby w czeluściach mojego umysłu, gdyby nie zachęta szybszej ode mnie blogerki, abym jednak spróbował. No to próbuję. Poniżej krótka lista słów i zwrotów, które wiele osób wymawia błędnie.

Tą książkę

Z niemałym zdziwieniem przyjąłem informację, jaką znalazłem podczas zbierania materiałów do tego tekstu. Okazuje się, że „tą” zamiast „tę” jest już akceptowalne. Ale – i to jest bardzo istotne – jedynie w mowie. W piśmie nadal jest niedopuszczalne. Dlatego mówiąc „podaj mi tą książkę” błędu nie popełniasz. Ale ponieważ tak mówisz, to potem tak piszesz. I to już jest błąd. Po co utrudniać sobie życie – naucz się mówić tak, jak powinno się pisać. Serio, zapamiętanie, kiedy używać „tę”, a kiedy „tą”, nie jest trudne. Wystarczy rozróżniać biernik i narzędnik. Na upartego możesz przyjąć założenie, że gdy kończysz rzeczownik na „ę”, to mów „tę”. Przydatne uproszczenie.

Przyszłem

Lata apeli, prób wyrugowania tego błędu – i jak grochem o ścianę. Zawsze, gdy słyszę to niesławne „przyszłem, wyszłem, poszłem”, to tylko moja silna wola powstrzymuje mnie przed automatycznym zakrzyknięciem „przyszedłem, do kroćset”. Ale gdy ktoś próbuje wmówić mi (albo innym), że to już jest poprawne, przynajmniej w mowie, nie jestem w stanie się powstrzymać. Reaguję. Najczęściej przy użyciu ostrych przedmiotów. Powtarzanie tego kłamstwa (które zalęgło się jakoś na początku lat 90. ubiegłego wieku) winno być karane banicją, infamią i przepadkiem mienia.

Od gwałtownych ruchów powstrzymuję się także zawsze wtedy, gdy słyszę „wziąść” zamiast „wziąć” albo „ubierz swetr” zamiast „załóż sweter”. Choć to pewnie kwestia czasu, gdy negatywne emocje skumulują we mnie i wybuchnę.

Tydzień czasu

Klasyk. Słowo – klucz wszelkich przemów polityczno – menadżerskich. W czyimś chorym umyśle zalęgła się koncepcja, że tydzień może być miarą odległości albo pojemności, dlatego niezbędne jest podkreślanie jego „czasu”. Inni stwierdzili, że tak brzmi mądrzej i poważniej – niestety zostało to podchwycone przez masy. Co ciekawe, nikt nie rzuca tekstem, że mamy do przebycia sto kilometrów odległości. Wracając do czasu – nieistotne, czy to dni, miesiące czy godziny. Czas trzeba podkreślić, bo tak jest mądrzej.

Zresztą – mądrym zwrotom, które brzmią poważnie, mógłbym zapewne poświęcić osobny wpis. To jest wyjątkowo złośliwa choroba, rozprzestrzeniająca się w zawrotnym tempie. Konia z rzędem temu, kto wyjaśni mi, dlaczego wszystko robimy dziś według jakiejś „metodologii”, zamiast po prostu „metody”, albo – od biedy – „metodyki”?

Piętnasty lipiec

Dziw bierze, że ten potworek przetrwał. Przecież to nawet nie brzmi logicznie. Mówiąc o dacie, zawsze chodzi nam o „piętnastego lipca”. To proste jak konstrukcja cepa. Mamy na myśli „piętnasty dzień lipca” – „dzień” wypada, zostaje „piętnasty lipca”. Jak można tego nie ogarniać? Ja rozumiem, że pisząc datę w Wordzie, po wstawieniu liczby i napisaniu „paźd” program podpowiada nam „październik”. Ale – i to może być dla wielu zaskoczeniem – Word jest głupi. Nie myśli. Przekonajcie mnie, że różnicie się od niego.

Ty lemingu / ty moherze

Na koniec – mała refleksja językowa. Dwa słowa, które od jakiegoś czasu robią zawrotną karierę. Co ciekawe – są to synonimy, na co większość nie zwraca uwagi. Stosowane przez niektórych codziennie, w mniej lub bardziej ognistych sporach politycznych czy światopoglądowych. Ale już niewiele osób jest świadomych tego, że wymowa tych słów w wyżej wymienionych sytuacjach różni się od tej dla potocznych znaczeń. Otóż prawidłowa wymowa słów „leming” oraz „moher” podczas kłótni brzmi „ ”. Tak samo należy wymawiać zdanie „gówno wiesz, debilu”, chociaż językoznawcy dopuszczają już wymowę „nie zgadzam się z tobą, ale z chęcią poznam twój punkt widzenia”.

Bonus

Aby nie kończyć tak poważnie – zapewne znacie ten kawał o egzaminie wstępnym a politologię.

Przepytywane przez profesora dziewczę nie potrafi odpowiedzieć nawet na najprostsze pytania: jak nazywa się prezydent, która partia rządzi, kto jest premierem itp. Zaskoczony profesor zadaje wreszcie pytanie:

– Przepraszam bardzo, skąd pani przyjechała?

– Z Bieszczad – odpowiedziało dziewczę.

Na te słowa profesor zamyślił się, podszedł do okna i powiedział pod nosem do siebie:

– A może rzucić wszystko w cholerę i wyjechać w Bieszczady?

Przytaczam ten kawał z brodą, bo mniej więcej taka sama refleksja mnie naszła, gdy kilka lat temu, jeszcze w czasach GG, osoba mająca zostać nauczycielem w szkole napisała do mnie „rozumię”. Nie wiem, skąd wzięła się moda na zastępowanie końcówek „-om” i „-em” samogłoskami nosowymi. Ale wiem, że nie miałbym nic przeciwko utworzeniu jakiegoś rezerwatu dla wszystkich, którzy tak piszą.

Komentarze mile widziane również na FB.

  • Na upartego możesz przyjąć założenie, że gdy kończysz rzeczownik na „ę”, to mów „tę”. Przydatne uproszczenie.

    – które jednak nie pozwala poradzić sobie z rzeczownikami rodzaju żeńskiego, które w mianowniku nie kończą się na -a. A do tego przymiotnik utrudnia, bo w nim -a przechodzi w -ą. Np. „tę zaszłość historyczną”, „tę macierz dyskową”… polska języka trudna języka.

    • Dlatego napisałem „na upartego” i traktuję to tylko jako uproszczenie dla osób, którym nie chce się poznać tajników języka polskiego. Ale dziękuję za słuszną uwagę i uzupełnienie wpisu.

  • O ile dobrze pamiętam to „ubrać sweter” to regionalizm małopolski.

    • Tego nie wiem. Ale już prędzej zniosę „ubrać sweter” niż „ubrać swetr”:)

  • Popieram apel z ostatniego akapitu ! 🙂

    • Tylko ten z ostatniego? 🙂