Chwila szczerości o gdańskich ścieżkach rowerowych

Gdańsk jest stolicą rowerową Polski. Ale wiecie – w stolicy też zdarzają się różni ludzie.

O tym, że Gdańsk jest miastem przyjaznym rowerom, przekonujemy całą Polskę od ładnych paru lat. Coraz więcej dróg rowerowych, coraz więcej rowerów na nich. Efektowna estakada nad torami kolejowymi. Wprawdzie do poziomu Kopenhagi, gdzie buduje się kilkadziesiąt autostrad rowerowych, jeszcze nam nieco brakuje, ale nie od razu Rzym zbudowano.

Poza budowaniem nowych, miasto remontuje też stare ścieżki. Dlatego gdy dowiedziałem się, ze chyba najstarsza z nich, ciągnąca się od Żabianki do Wrzeszcza Dolnego, otrzyma nową nawierzchnię, ucieszyłem się. Często z niej korzystam, głównie w drodze do i z pracy.

2013-05-18 GzD rozne 010

Dlatego trochę szkoda, że muszę się jej czepiać. I że doprowadziło mnie to do tego, czym się z Wami podzielę. Ale po kolei. Już podczas budowania drogi zauważyłem, że na odcinku Obrońców Wybrzeża – Kołobrzeska, ścieżka dwukrotnie krzyżuje się z chodnikiem.

2013-05-18 GzD rozne 016

2013-05-18 GzD rozne 011

A na samym skrzyżowaniu Chłopskiej i Kołobrzeskiej tworzy bardzo ciekawy układ (choć to akurat przebieg historyczny).

2013-05-18 GzD rozne 017

2013-05-18 GzD rozne 020

Starałem się to sobie jakoś wytłumaczyć, ale nic nie przychodziło mi do głowy. Wreszcie postanowiłem zwrócić się do odpowiednich organów. Bo to niemożliwe, aby przebieg tej drogi nie miał sensu. Skontaktowałem się z Biurem Rozwoju Miasta Gdańska. Spytałem o przyczyny takiego, a nie innego przebiegu ścieżki. Jako przykład zaproponowałem rozwiązanie, które nie stwarzało takiego ryzyka (jedno przecięcie z chodnikiem, już po minięciu przystanku autobusowego i dopiero od tego momentu prowadzenie ścieżki bliżej jezdni – konsekwentnie, także na skrzyżowaniu).

Odpowiedź, jaką otrzymałem od p. dyr. Włodzimierza Bartosiewicza, mówiła o tym, że krzyżowanie się ścieżki rowerowej z chodnikiem występuje m.in. w rejonie przystanków autobusowych i wynika „z konieczności zapewnienia bezpieczeństwa pieszym”. Dodatkowo dokumentacja została pozytywnie zaopiniowana przez Komisję Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.

Nie satysfakcjonowało mnie to. Weźmy choćby ów przebieg ścieżki za przystankiem autobusowym. Owszem, tak to wygląda na wysokości Biedronki, ale w rzeczywistości ścieżka odcina przystanek od chodnika.

2013-05-18 GzD rozne 012

Dlatego zadałem ponownie pytanie o konkretne przyczyny takiego przebiegu. Prosiłem o skontaktowanie mnie z projektantami drogi, rozumiejąc, że pan dyrektor może nie znać wszystkich szczegółów.

Otrzymałem dość zdawkowe wyjaśnienie – że wszystkie inwestycje realizowane są na podstawie projektów, które otrzymały wszystkie niezbędne pozwolenia i decyzje. Dodatkowo poinformowano mnie, że zmiana przebiegu drogi jest niemożliwa – choć mam tego świadomość i wcale o to nie zabiegałem. Oraz że jej przebieg był konsultowany m.in. z gdańskim Oficerem Rowerowym.

W takim razie napisałem do oficera tego samego mejla, co na początku do BRMG. Odpowiedź, jaką otrzymałem, powaliła mnie na kolana.

Wyjaśnienie takiego, a nie innego przebiegu drogi jest najprostsze. A jednocześnie najsmutniejsze. Otóż zajmują się tym ludzie, którzy nie rozumieją projektowania dróg rowerowych. I pewnie nie korzystają z nich inaczej, niż rekreacyjnie. Trzymają się sztywno ustalonych zasad, jak choćby tej o budowaniu ścieżki bliżej jezdni. Co czasem nie ma uzasadnienia. Nawet w moim ostatnio ulubionym tunelu ścieżka w głupi sposób odcina chodnik od przejścia, choć nie musiała tego robić.

2013-04-18 Tunel i Gdańsk 006

Aby nie być gołosłownym, przytoczę cytat z listu:

Cóż się zresztą dziwić, skoro (po wielu rozmowach i braniu udziału w wielu naradach technicznych) można śmiało powiedzieć, że niemalże wszyscy projektanci drogowi projektują infrastrukturę w mieście z pozycji kierowcy, nie mając praktycznie żadnego doświadczenia w codziennej, nierekreacyjnej jeździe rowerem, a więc podejmują się projektowania czegoś, o czym nie mają praktycznej wiedzy. To bardzo utrudnia wyegzekwowanie konkretnych rozwiązań, czasem je nawet uniemożliwiając, gdy dane rozwiązanie, dobre z punktu widzenia bezpieczeństwa, szeroko stosowane w krajach o wysokiej kulturze mobilności i bardzo niskim udziale zabitych na drogach pieszych i rowerzystów, jest kwestionowane przez projektanta bez praktycznie żadnego argumentu poza „bo tak się nie robi”, lub „tak jest niebezpiecznie”.

Ręce opadają. Jaki jest sens powoływania oficera rowerowego, skoro jego sugestie nie są brane pod uwagę? Po co wywalać pieniądze na nowe ścieżki, skoro nie są one w pełni funkcjonalne? I najważniejsze – czy to może się zmienić? Bo nie widzę sensu wydawania publicznych pieniędzy na coś takiego. Bo choć jakość drogi może tylko cieszyć, to jej przebieg może być w przyszłości przyczyną jakiegoś wypadku. A przypominam, że Gdańsk chce zlikwidować problem ofiar wyopadków samochodowych. Może warto rozszerzyć to też na rowery?

A skoro już o nowej drodze mowa – może warto pomyśleć o wybudowaniu przejazdu dla rowerów na skrzyżowaniu Legionów i Hynka. Po stronie Dolnego Wrzeszcza, taki kontrapas dla istniejącego przejazdu przez tory dla samochodów. Pozwoliłoby to jadącym w stronę Placu Komorowskiego na przejechanie spod ETC na drugą stronę ulicy bez korzystania z tunelu lub konieczności jazdy pod prąd.

  • Kubuc Puchatek

    Pod ETC zaczyna się coś dziać. Więcej informacji: http://www.skyscrapercity.com/showpost.php?p=104387031&postcount=4295

    • Bartosz Cicharski

      Jeśli tam pojawi się przejazd, to będzie super. To byłoby mądre.

  • A to dopiero… No cóż, teraz tylko zostaje pozastanawiać się, ile razy rozpędzony rowerzysta musi wjechać w tłum pieszych, by powstała statystyka i zmieniło się myślenie „drogowców”…

    • Bartosz Cicharski

      Może to nie jest tak ruchliwy trakt i takie skrzyżowania nie będą problemem? Zresztą – tuż obok tory tramwajowe i szeroka ulica, po co jeździć rowerem? Do aut, do aut!

  • Co to za stanowisko „OFICER rowerowy”? Podejrzewam kalkę z angielskiego, w którym ‚officer’ oznacza również urzędnika (od „office” – biuro, urząd). 🙂

    Wyznaczanie ścieżki rowerowej tuż przy przystanku… brawo. Już widzę ten tłum, wylewający się z autobusu, wpadający pod koła rowerzystów :/

    W niektórych miejscach ścieżki rowerowe (chyba w Nowym Porcie) są przeprowadzone tak, żeby omijać wiaty przystankowe od tyłu, dzięki czemu tłum pasażerów ma trochę czasu, żeby ‚ochłonąć’ po jeżdzie i rozproszyć się, zanim przekroczy ścieżkę dostając się do chodnika.

    • Tak jak piszesz jest np. na Kartuskiej, dodatkowo przystanek oddzielają barierki: http://goo.gl/maps/LwMNT i http://goo.gl/maps/8V8mA

    • Bartosz Cicharski

      Zwracam uwagę, że tutaj ścieżka też biegnie ZA przystankiem. A że w bezmyślny sposób? Pan projektant widocznie nie jeździ ani rowerem, ani autobusem.

      Autentycznie żałuję, że nie udało mi się skontaktować z autorami tego projektu.

      • Ale odcina przystanek od chodnika. A ja mówię, że mogłaby przebiegać od strony trawnika, bezkolizyjnie.

        ” Pan projektant widocznie nie jeździ ani rowerem, ani autobusem.” – to pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy.

        Przypomina mi to sytuację z warszawskiej Pragi, gdzie musiałam pomagać kobiecie znosić i wnosić wózek z dzieckiem przez przejście podziemne, bo ktoś tak genialnie je zmodernizował, że nowe szyny dla wózków były wręcz niebezpieczne :/

        • Bartosz Cicharski

          W swoim mailu też sugerowałem przebieg po stronie trawnika. Bo to jest tak oczywiste, że aż zęby bolą, jak ktoś mógł to przeoczyć…

          • No :/ Wiesz co, uczyłam kiedyś ludzi pracujących w urzędach. Byłam przerażona, jak niektórzy byli…. po prostu tępi. Jeśli oni załatwiają takie sprawy, to nie ma co się dziwić brakowi logiki :/

          • Bartosz Cicharski

            Ale projektował to inżynier. Z definicji: człowiek z głową na karku. A jednak…

  • Faktycznie ścieżka ma swoje niedoróbki, ale moim zdaniem nadal przeważają zalety z tego, jak bardzo poprawiła się jej jakość. A dzięki temu, że jest wyraźnie czerwona, również piesi respektują ją bardziej niż jakiś ledwo widoczny, biały pasek na chodniku. Kto wie – może właśnie takie przejścia zmuszą pieszych do przemyślenia swojego zachowania i zwracania większej uwagi na ścieżki?
    Mimo całego optymizm – argumenty z tekstu popieram. Wszystkich projektantów należałoby obowiązkowo wsadzać na rower na choćby kilka dni 🙂

    • Bartosz Cicharski

      Ja ostatnio jestem zwolennikiem podejścia, jakie widziałem w Japonii. Czyli – nie zmuszaj pieszego / rowerzysty do myślenia. Pomyśl za niego i nie stwarzaj takich sytuacji. Tam nawet na schodach są strzałki, którą stroną wchodzić, a którą schodzić.
      Inna sprawa, że rowerzysta w Japonii może jechać, jak mu się żywnie podoba.

      Inżynier nie musi jeździć na rowerze, od tego jest oficer rowerowy. Ale pan projektant powinien przyjąć uwagi oficera, a nie wychodzić z założenia „i tak wiem lepiej”. Bo najwyraźniej nie wie.

      • Podejście japońskie ma sens 🙂 Niestety u nas, przy tak ogromnej ilości źle zaprojektowanych skrzyżowań, myślenie u pieszych przydałoby się, i to bardzo. Przykład? Skrzyżowanie między McDonaldsem a Galerią Przymorze. Ścieżka rowerowa idzie właśnie przy trawniku. Co robią piesi? Przecinają ścieżkę ukosem albo wręcz idą po niej. Tylko dlatego, że chodnik skierowany jest w lewo, a do galerii trzeba skręcić w prawo. Przejechanie tam rowerem, kiedy piesi mają zielone, to istny labirynt…

        • Bartosz Cicharski

          Przeprojektować skrzyżowania. Mówię serio.

      • A co do tego wsadzania na rower – nadal uważam, że to przydatna sprawa. Nie mówię, że ma jeździć regularnie, ale chociaż kilka przejażdżek po źle zaprojektowanych miejscach by się przydało. Sama zauważyłam, że od kiedy zaczęłam częściej jeździć rowerem, dużo lepiej zachowuję się jako pieszy 🙂
        Może i projektant byłby po takiej „lekcji” bardziej skory do uwzględniania uwag osób, które rowerem jeżdżą często?

  • Pingback: Jest całkiem nieźle | GDAŃSK Z DOŁU()

  • Pingback: Pancerny kret | GDAŃSK Z DOŁU()

  • Pingback: Wpływowy bloger – światła na Jana Pawła II | GDAŃSK Z DOŁU()

  • Pingback: Jak to z tym rowerem miejskim jest? | GDAŃSK Z DOŁU()