Alfabet Izraela – część III

To już ostatnia część wspomnień z Izraela. Żal się żegnać, więc będzie nieco depresyjnie.

  • Rogatki Betlejem

Dość eufemiczne określenie na ponury mur, jaki podzielił niegdysiejszych sąsiadów. Wysoki, z drutem kolczastym na górze i wieżami wartowniczymi – budzi bardzo niemile skojarzenia. A przy okazji tego muru miałem taką refleksję – pamiętacie mur berliński? Nawet jeśli nie osobiście, to ze zdjęć i filmów. Od strony NRD była to szara ściana, do której nie wolno było się zbliżyć. Z kolei od tej nieco lepszej strony była to ściana, do której można było podejść, wejść na ustawione wieżyczki obserwacyjne i popatrzeć sobie na wschodni raj – i dlatego od strony zachodniej mur pokryty był rysunkami. Mur oddzielający Palestynę od Izraela też jest z jednej strony wielką galerią – zgadnijcie, z której?

  • Synagogi

W sumie jest ich sporo, ale nie rzucają się tak w oczy jak meczety albo kościoły. W środku jest zdecydowanie mniej miejsca niż w meczecie, gdzie spokojnie można położyć się na podłodze i odpocząć. Za to w synagodze jest sporo książek. Tak, aby każdy mógł się poświęcić studiowaniu pism.

Spore wrażenie zrobił na mnie widok modlących się pod Ścianą Płaczu. Niektórzy przychodzili tam na chwilę, inni zostawali na dłużej, a spora grupka po prostu siedziała na krzesełkach i czytała jakieś księgi. A do tego niesamowita ilość karteczek umieszczonych w szczelinach na każdej wysokości – niezwykły widok.
Izrael (21)

  • Twarda waluta

Izraelskie nowe szekle. Dokładnie – dwadzieścia szekli. Najtwardsza waluta, jaką miałem w dłoni. Banknot wykonany jest z tworzyw sztucznych – można go wyprać, pognieść, a nawet spróbować przedrzeć, a on nadal zachowuje kształt (i wartość). Zgodnie z polityką niezaśmiecania swojego otoczenia pamiątek przywieźliśmy niewiele, ale dwadzieścia szekli było obowiązkową pozycją na liście rzeczy do zabrania z Izraela. W Polsce banknot, którego nie można przedrzeć, robi wrażenie (nerwowa reakcja znajomego kolekcjonera banknotów na taką demonstracje – bezcenne).

  • Ujemna wysokość

Największy dół, w jaki można wpaść. Jadąc do Izraela z dużym prawdopodobieństwem wpadnie się w depresję. Nad Morzem Martwym Stwórca zrobił sobie dołek golfowy, co udało mi się zaobserwować za pomocą GPS. A dlaczego napisałem „ujemna wysokość”? W tym rejonie znajduje się najniższa góra świata – jej szczyt jest sporo poniżej poziomu morza. Nie jest to jedyna dziwność w tym rejonie. Inną jest samo Morze Martwe – jedyny zbiornik wodny, gdzie udaje mi się unosić na wodzie głębokiej na mniej niż pół metra. Wszyscy kojarzą zdjęcia ludzi, którzy po prostu leżą na wodzie i czytają gazetę (ja takiego zdjęcia nie mam, bo nie miałem żadnej gazety). Nie wszyscy wiedzą, że woda tam jest oleista i strasznie trudno się ją zmywa. Ale kąpiel w Morzu martwym niesie ze sobą dwie dodatkowe atrakcje, o których się nie wspomina. Po pierwsze – sól się zbryla. W takie ładne kulki – mniejsze, większe, gęsto zaścielające dno przy brzegu. Wszystkie chropowate. Chodzenie po nich boso to akupresura w wersji dla masochistów. Ale sól w wodzie ma jeszcze jedną właściwość. Pozwala wykryć każdą, najdrobniejszą nawet rankę na skórze. Skaleczenie od kartki papieru, otarcie, zacięcie przy goleniu – poczujecie wszystko. W tym miejscu szczególnie przestrzegam kobiety i mężczyzn, którzy pozbywają się owłosienia z różnych delikatnych fragmentów ciała – może zaswędzieć (z drugiej strony to plaża, więc pewnie nie wypada pokazać się w stanie owłosionym). Tych niegolących się też będzie szczypać, woda wedrze się w każdy dostępny zakamarek. Każdy, jeśli wiecie, o czym mówię. Aha, leżenie na wodzie to wszystko, na co można sobie pozwolić. Ewentualne przemieszczanie się musi być powolne – każdy gwałtowniejszy ruch niesie ryzyko chlapania. I dostania się wody do oka…
Izrael (47)

  • Wojsko

Kraj żyjący w stanie permanentnego zagrożenia musi mieć sporo wojska. W Izraelu to wojsko jest dość widoczne. Patrole na ulicach, przed budynkami użyteczności publicznej – w takiej sytuacji nie dziwi ochroniarz i bramka do wykrywania metali przy wejściu do galerii handlowej. Ale żołnierze są mili, uśmiechnięci i dają się namówić na wspólne zdjęcie. Po prostu kolejna atrakcja – tylko w moro. O kobietach w mundurach już pisałem, więc powtarzać się nie będę.
Izrael (45)

  • Zmiana czasu

To raczej informacja na zasadach ciekawostki, bo wystarczy spojrzeć na mapę, aby zobaczyć, że w Izraelu jest inna strefa czasowa i konieczne jest przestawienie zegarka o godzinę. Natomiast tym, co mnie zaskoczyło, jest brak różnicy czasu w Egipcie, gdzie lądowaliśmy. Ot, jeden z widocznych efektów rewolucji.

  • Źródlana woda

Osoby korzystające na wyjazdach do ciepłych krajów z wody butelkowanej do mycia zębów mogą odetchnąć. Woda w izraelskich kranach jest czysta i można ją stosować bez obaw. Nawet do picia. W ten sposób Izrael powoli wypija Jezioro Galilejskie. Ale jego poziom nie opada tak szybko, jak poziom Morza Martwego – wina zarówno wykorzystywania Jordanu, jak i odparowywania zbiornika dla wykorzystania zawartych w nim minerałów. Stąd odważne pomysły przekopania kanału do Morza Czerwonego – pytanie tylko, któremu zbiornikowi taki koktajl bardziej by zaszkodził? A skoro już poruszyłem temat Jordanu – w samej rzece woda nie jest pierwszej czystości. Pamiętajcie o tym, gdy – powodowani uświęconym natchnieniem – zechcecie się w niej „ochrzcić”. Wprawdzie nie widziałem, aby ktoś się rozpuścił po wejściu do rzeki, ale zachęcająco to nie wyglądało. Stąd największą atrakcją mojego pobytu nad Jordanem było robienie zdjęć przesympatycznym futrzakom.

  • Żydzi

Poprzedni punkt zamieściłem w sumie tylko po to, aby móc napisać o mieszkańcach Izraela. Moje pierwotne wyobrażenie, jakoby w Izraelu po ulicach chodzili sami chasydzi, w długich chałatach, z brodami i w tałesach, zderzyło się z brutalną rzeczywistością. Takie sytuacje są w dzielnicach zamieszkałych w większości (albo w całości) przez pobożnych żydów. Poza nimi ludzie na ulicy wyglądają najnormalniej w świecie. Przyznam, że byłem dość zawiedziony, bo spodziewałem się właśnie dużej liczby ortodoksyjnych żydów, a widziałem ich w sumie tylko z okien autokaru. Choć z drugiej strony – może to i lepiej. Żyją oni najczęściej w rodzinach wielodzietnych, nie są zbyt zamożni, a ich dzielnice wyglądają po prostu biednie.
Izrael (32)

Trudno jest mi się wypowiadać o charakterze Żydów, bo jedynym, jakiego poznałem, był nasz przewodnik. A on, niestety, utrwalał same najgorsze stereotypy… Ale o nim może innym razem. Niemniej ludzie na ulicy byli pogodni, uśmiechnięci. Więc może nie jest tak źle, jak niektórzy chcą to widzieć?

Podsumowanie

Widzę, że po tym cyklu wpisów o wyjeździe do Izraela powinien powstać jeszcze wpis o przewodniku, który nas oprowadzał – ale nie wiem, czy warto się denerwować. Może kiedyś, w przypływie gorszego humoru, skrobnę kilka zdań. Czuję też, że wypadałoby opisać poprzednią wycieczkę, do Egiptu – z zupełnie innym biurem. Tak na zasadzie kontrastu.

Ale chociaż mogę mieć pewne zastrzeżenia do przewodnika czy organizacji ze strony biura podróży, z naszego wyjazdu jestem zadowolony. Izrael to ciekawy kraj, który warto zobaczyć, choćby dla sprawdzenia, w jakich warunkach przyszło narodzić się trzem wielkim religiom. To tam rodziły się idee, które wpłynęły (i wpływają) na kształt całego świata. Może zabytki nie wyglądają tak imponująco, jak rysowała to moja wyobraźnia, ale mając odpowiednie nastawienie można się zachwycić. Fascynujące jest też zderzenie tradycji z nowoczesnością – dostrzegalne na każdym kroku. Do tego słońce, ciepłe morza, dużo piasku – klasyczny przepis na udane wakacje.

Zachęciłem Was do odwiedzenia Izraela? Macie jakieś pytania? Piszcie w komentarzach lub na FB.

Poprzednie części alfabetu: część I i część II.

Wszystkie zdjęcia – zapraszam na Flickr.

  • Dzięki za ciekawe informacje.
    Od jakiegoś czasu myślę by tam pojechać.
    Na razie myślę 😉

    • Można zobaczyć, tyle Ci powiem;)