Mikołajki

Pamiętasz, kiedy straciłeś wiarę w św. Mikołaja? Pamiętasz, kto Ci powiedział, że on nie istnieje? I czy naprawdę w to wierzysz?

Szóstego grudnia od kilku lat wychodzę z domu do pracy w czerwonej czapce z pomponem na końcu. Mikołajowe nakrycie głowy towarzyszy mi na ulicy przez cały dzień, zdejmuję je tylko w biurze. Tego dnia nie mam innej czapki. Dodatkowo staram się wziąć ze sobą jakieś drobne słodycze (wczoraj były to trufle), aby poczęstować współpracowników. Ale wczoraj cukierki wypełniły małą sakiewkę, więc nie widziałem przeszkód, aby poczęstować ludzi mijanych na ulicy. Panią rozdającą gazety, kierowcę i pasażerów autobusu, a nawet patrol policji – choć oni akurat stanowczo odmówili, co zrozumiałe.

Ciekawe jest obserwować reakcje ludzi na widok dorosłego faceta w czerwonej czapce. Niewiele osób się uśmiecha. A nie jest to aż taki powszechny widok – wczoraj udało mi się dostrzec w czapce Mikołaja na ulicy tylko jedną panią. I jeszcze motorniczego tramwaju. Jednak tych kilka uśmiechów, które udało mi się wywołać swoim wyglądem, były tego warte.

A Ty? Czy potrafisz wyjść z domu w takiej czapce? Czy potrafisz być jak małe dziecko, które cieszy się z tego, że Mikołaj podrzucił mu do buta czekoladę?

O ile więcej uśmiechu i koloru byłoby na naszych ulicach, gdybyśmy potrafili większą grupą pozwolić sobie na taki luz. Przynajmniej raz w roku, w okresie świątecznym. Na latarniach wiszą kolorowe lampki, witryny przyozdabiają choinki – warto dopasować się do tej atmosfery, nieprawdaż? I co z tego, że Mikołaja nie ma – ale my jesteśmy! Możemy być jego pomocnikami, zastępcami, czy jak to tam nazwać – i nie musimy rozdawać cukierków. Wystarczy, że będziemy obdarowywać przechodniów uśmiechem. Nawet jeśli odpowie nam co dziesiąty, to i tak będzie to legion uśmiechniętych osób. Jeśli potem tylko połowa z tych uśmiechających się osób przekaże swój uśmiech jeszcze komuś – zadziała reakcja łańcuchowa.

Skutkiem może być tylko wyrzucenie ponuractwa z naszych miast. A o to chyba warto się postarać?

A, jeszcze jedno. Jeżeli zdecydujecie się jednak rozdawać słodycze, postawcie sobie poprzeczkę wysoko i dawajcie je tylko dorosłym. Dziecko weźmie każdą ilość, ale przekonać dorosłego do wzięcia cukierka – to już coś.

  • hm, nie miałabym problemu z noszeniem takiej czapki 😉
    w końcu: noszę czapkę pandową.
    i naprawdę to jest coś bardzo simpatiko- widzieć kogoś w stroju mikołaja, kto macha do ciebie 😉