Kiedy realizować swoje pasje?

Drodzy panowie. Spójrzcie na swoją kobietę. A teraz na mnie. Jeszcze raz na nią i znowu na mnie. Szkoda, że wasze kobiety nie wyglądają jak ja. Ale mogłyby, gdyby miały czas na realizację swoich pasji.

Popatrz w górę i w dół. Gdzie jesteś? Jesteś w Sosnowcu, z kobietą, która wygląda, jak twoja mogłaby. Co masz w ręku? Spójrz na mnie, bo ja mam kocyk. Spójrz jeszcze raz. Kocyk zamienił się w telefon do Krzysztofa Rutkowskiego. Wszystko jest możliwe, gdy macie kobietę, która wygląda, jak ja.

Siedzę na koniu.

Jakiekolwiek oburzanie się na “SE” jest bezcelowe. Jutro, pojutrze, za tydzień – ta gazeta będzie sprzedawać się tak samo dobrze, jak dziś. a może nawet lepiej. Ktoś, kto wymyślił tę sesję, to geniusz marketingu. Wiedział, że wytworzy się wokół niej szum. Że lud będzie o tym mówić i przerzucać się linkami. Że więcej osób to kupi.

A oburzenie? A pamiętacie, jakie było oburzenie po wrzuceniu na pierwszą stronę fotki z zabitym Milewiczem? A pamiętacie, która gazeta opublikowała tamte zdjęcia? Gotów jestem postawić pieniądze (i to nie z “Monopoly”), że za miesiąc najbardziej oburzeni nie będą pamiętać o całej sprawie.

Kontrowersja, liczenie na zniesmaczenie, epatowanie negatywnym bohaterem – to dziś takie same narzędzia sprzedaży, jak dodawanie płyt z filmem. W “SE” wiedzą bardzo dobrze, że o czytelnika trzeba zabiegać, bo łaska pańska na pstrym koniu jeździ. Do tych obowiązkowych elementów dodali jeszcze tylko absurd.