Paranormalny JKM

Ostatnio media zatrzęsły się z oburzenia nad słowami pana JKM. Oczywiście cytowały jego wypowiedź wybiórczo, zestawiając ze sobą co mocniejsze fragmenty. A – dla rzetelnej oceny – należałoby chyba zapoznać się z całą wypowiedzią. A wtedy przyznacie mu w jakiejś części rację – tak jak ja. Ale po kolei.

JKM postanowił jedynie wyrazić swoje zniesmaczenie tym, że w mediach (ale przecież nie polskich publicznych, więc w czym problem?) pokazuje się „nieestetycznych” sportowców. Oraz połączył promowanie idei paraolimpijskich z możliwą ewentualną tendencją do naśladowania niepełnosprawnych. Należy przyznać, że całość jest ze sobą w pewien sposób logicznie powiązana, choć nadal jest to bełkot. Przypomina się wcześniejsza wypowiedź JKM o klasach integracyjnych, w których dzieci opóźnione w rozwoju negatywnie wpływają na proces nauki dzieci zdrowych. I tam, i tu, można dostrzec chłodną logikę ścisłego umysłu, jakim dysponuje JKM. Trzeba przyznać, że trudną ją podważyć.

Brakuje tu tylko jednego czynnika. Czynnika ludzkiego.

W społeczeństwie robotów podejście JKM byłoby jak najbardziej zasadne. Niestety (dla JKM) nie żyjemy w takim świecie. A to oznacza, że istnieje sporo korzyści z pokazywania niepełnosprawnych sportowców. Przede wszystkim świadomość tego, że nie wszystkim się w życiu udało, rozwija w ludziach empatię. A to dzięki niej – a nie tylko chłodnym kalkulacjom – tworzą się więzi społeczne. Współczucie dla słabszych było też powodem powstania kilku wynalazków, ułatwiających życie. Jasne, że nie tylko obcowanie z niepełnosprawnymi, choćby wirtualne, jest podstawą istnienia empatii, ale nie można go nie doceniać.

Nie można też zapominać, jak motywujące dla innych potrafią być historie niepełnosprawnych sportowców. Nie każdy potrafi czy może znaleźć natchnienie dla swojego działania w wartościach wyznawanych przez JKM (Bóg? Rodzina? Rozbicie demokracji? Cholera go wie…) Niektórzy potrzebują bodźców zewnętrznych. Opowieść o człowieku zdobywającym medale pomimo swojej ułomności może być (i z pewnością jest) niesamowitym kopniakiem do działania dla zdrowych ludzi.

Tu wtręt o zasadach przyznawania tychże medali. JKM odnosi się do różnej maści przeliczników, dzięki którym można odnieść do siebie wyniki uzyskane przez sportowców o różnych formach inwalidztwa. Wielki logik zdaje się zapominać o tym, że w sporcie pełnosprawnych też są przeliczniki. Choćby w podnoszeniu ciężarów, gdzie każdy gram masy zawodnika się liczy, stąd golenie całego ciała czy wizyty w toalecie tuż przed zawodami. Ale o tym JKM nie wspomina, bo zepsułoby mu to argumenty?

Piewca liberalizmu i wolnego rynku zdaje się też zapominać o czymś, co napędza wolny rynek. O ludzkich potrzebach, ujętych zgrabnie w formie piramidy przez pana Maslowa. Na samym dole są podstawowe, jak dach nad głową, ubranie, głód czy popęd seksualny. Ale wyżej są już potrzeby bardziej złożone, w tym akceptacji i samorealizacji. Poczucie współczucia dla niepełnosprawnych albo kibicowanie paraolimpijczykom to świetna forma wzmacniania poczucia własnej wartości. Nie jesteśmy przecież takimi potworami, wzrusza nas ludzkie cierpienie. Porozmawiajmy w gronie nam podobnych, jacy to jesteśmy wzruszeni postawą paraolimpijczyków – zbudujemy relacje. A może nawet wybijemy się na czoło grupy, gdy powiemy, że wpłaciliśmy nieco na fundację Anny Dymnej.

I właśnie dlatego pokazywanie paraolimpiady osobom w pełni sprawnym jest ważne i potrzebne. Zapominając o tych powodach JKM sprawił dwie rzeczy. Po pierwsze – po raz kolejny pokazał, że jego wywody są g…uzik warte, właśnie przez pomijanie istotnego czynnika, jakim jest człowieczeństwo. Po drugie – JKM najwyraźniej nie jest w stanie użyć empatii w swoich rozważaniach. Co może oznaczać, że jest najzwyklejszym socjopatą.

Myślę jednak, że w jakiejś formie można się przychylić do postulatów JKM. Uważam, że można zacząć pomijać w mediach osoby z pewnymi ułomnościami. Na początek proponuję (i myślę, że JKM przyznałby mi rację) zająć się trzema wadami. Po pierwsze: starość. Sam JKM uważa, że powinno się pokazywać młodych i silnych, aby dawać społeczeństwu przykład. A osoby starsze? Do czego one zainspirują? Chyba tylko do wiecznego narzekania. Po drugie – łysych. Nie dlatego, że kiedyś mogli być rudzi, ale łysienie to jest przejaw osłabienia (nie wszystkim wszak wypadają włosy). Po co promować słabości, niech od dziś w mediach pysznią się jedynie lśniące grzywy. No i na koniec – osoby z wadami wymowy. Nie od dziś wiadomo, że ludzie przejmują sposób mówienia rozmówcy. Pokazywanie więc takich osób w mediach doprowadzi do tego, że wszyscy będą mówić niewyraźnie. A utrudnienia komunikacji to wolniejszy rozwój, nieprawdaż?

Podsumowując – od dziś z mediów znikają osoby mówiące niewyraźnie, łyse i stare. A gdyby ktoś miał wątpliwości, to informuję, że JKM ma 70 lat.

Foto: memgenerator.pl, Wikipedia

  • weronkaka

    o, zanim doszłam do końca- postanowiłam sobie, że jak biednego starego jkm spotkam w skm to NIE ustąpię mu miejsca.
    wszak to takie zgodne z jego logiką.

    • Nie spotkasz. JKM to fan motoryzacji, najchętniej zamieniłby chodniki na jezdnie.

      A teraz dokończ, proszę, czytanie:)

      • weronkaka

        dokończyłam. mówię, że wpadlam na ten sam pomysł z nie ustępowaniem miejsca co ty- ZANIM dokończyłam czytać.
        wiem, że to jest taki sam pomysł- bo doczytałam do końca i widziałam twoją pointę 😉

  • szenszol

    Ktoś w końcu zauważył brak człowieczeństwa w tych jego postulatach… był facet u Lisa, ale tam tylko Jasiek Mela potrafił z nim tan naprawdę dyskutować. Na poziome, bez osobistych wycieczek.

    • Co ciekawe – wyznawcy JKM twierdzą, że to jest szalenie empatyczny człowiek. Szkoda tylko, że wiele osób nie potrafi tego dostrzec, w zamian widząc zgorzkniałego starca.

      Podoba mi się też określenie, z jakim spotkałem się na G+. JKM po prostu trolluje.

      • szenszol

        Z tymi wyznawcami JKM to jest tak: oni twierdzą, że są niezwykle inteligentni, czytają książki i myślą samodzielnie. W rzeczywistości jest tak, że ślepo powtarzają co mówi Korwin i może czytają, ale w tych ich książkach nikt nigdy nie zaznaczył jednaj rzeczy: teoria to jedno, praktyka to drugie. Kapitalizm brzmi fajnie. Każdy według zasług i te sprawy. Tniemy socjal nagle i co wychodzi? Miliony ludzi na bruk, bo system nauczył ich żyć na garnuszku. Wychodzą na ulice, przewrót i Bóg wie co dalej – na pewno nie Korwin.
        Na iktomaracje.pl pisali trafnie o JKM. Jak dorwie się do kamery to jest jak szaleniec. Tak naprawdę on z wyrachowania mówi takie głupoty – przyciągają publikę na jego blogi a on z tego żyje. Całe szczęście, że jego wyborcy nigdy nie zmieniają statusu na of-line i każde wybory to klapa 🙂

        • Kiedyś spotkałem się z pomysłem, żeby zwolennikom JKM dać jakiś skrawek gruntu i niech sobie tam urzędują po swojemu. Między nami – w swojej wielkiej dobroci trzymałbym za nich kciuki. Ale patrząc realnie to nie jesteśmy gotowi na taką rewolucję. Złote myśli JKM można wdrażać, ale pamiętając o ludziach. Niestety, ta teoria często odwraca się od ludzi.

  • Kamil

    Z JKM jest m.in. taki problem, że jego krytyka polskiego państwa nie jest krytyką demokracji. W takich krajach jak UK czy Francja nie byłoby go w ogóle w przestrzeni publicznej. Mógłby sobie stać na skrzynce w londyńskim Hyde Parku i przemawiać dla garstki wagarowiczów i staruszków.

    Żyje jednak w Polsce – w kraju, który ma wciąż wiele z minionego ustroju, oj wiele.
    Dzięki temu może ludziom mieszać w głowach i mówić, że demokracja jest be chociaż twór w jakim żyjemy z demokracją niewiele ma wspólnego.

    To z czym mamy do czynienia to raczej taki ustrój quasi demokatyczny
    Mamy wolność słowa ( choć jest ona w ostatnim czasie różnie pojmowana ) ale inne aspekty państwa to jakiś neo – komunizm w wielkim uproszczeniu.
    Czyli w tym aspekcie ekonomicznym zgadzam się z grubsza z JKM .
    Jednak jego sposób zachowania świadczy o jakiś rodzaju rozdwojenia bo od lat robi wszystko aby nie dostać się do Sejmu. Może jednak jest po prostu wyrachowanym graczem a to jego kandydowanie do forma liczenia swoich czytelników (czyt. pracodawców). Pomiędzy populizmem, którym tak się brzydzi a tym co prezentuje jest jeszcze ogromna przestrzeń. W zdrowej i dojrzałej demokracji musiałby sobie znaleźć inne zajęcie. Ciekaw jestem co by to było.

    Jego logika to oczywiście logika absurdu. Czy można traktowac poważnie jego słowa o tym, że człowiek bez nogi jest predysponowany do zdobywania bieguna bo mu noga się nie odmrozi…? Na tej samej zasadzie można stwierdzić, że głodne dzieci w Afryce nigdy nie zachorują na cukrzycę typu II. Powinny z tego zrobić jakąś zaletę.
    Pewnie JKM coś by wymyślił i napisał na swoim blogu.
    Mogłyby pracować np. dla jakiejś firmy, która zajmuje się survivalem – testować jakiś nowy napój pozwalający przetrwać dwa tygodnie bez jedzenia w dżungli.
    JKM pewnie by zaraz powiedział, że to nie byłoby reprezentatywne dla zachodniego kosumenta hehe…I takie odbijanie z nim piłeczki.

  • Pingback: Ksiądz Jacek Stryczek kontra bieda – MrCichy()