Obrażanie uczuć religijnych dla opornych

Amatorzy rysują podobizny Mahometa albo kombinują coś z krzyżem. Ale to jest wpis dla zawodowców. Jeśli naprawdę chcesz obrazić czyjeś uczucia religijne, nie mogłeś trafić lepiej. Ten wpis jest dla Ciebie.

Ostatnie dni to dwa spore przykłady tzw. obrażania uczuć religijnych. Najpierw prawicowi publicyści (dygresja – nie mam bladego pojęcia, kim są prawicowi publicyści, ale tego terminu używa się w mainstreamie na określenie kogoś, kto ma odmienne poglądy od naszych) postanowili zabrać głos w sprawie rosyjskiego zespołu Pussy Riot, skazanego za wykonanie w cerkwi utworu obrażającego premiera prezydenta Putina. Kilku panów piszących tu i ówdzie, w hipsterkim szale postanowiło pójść na przekór dominującemu solidaryzowaniu się z piosenkarkami. Uznali, że to dobrze, że panie skazano, bo – no właśnie. Występ w cerkwi, obrazoburcze słowa i gesty, obraza uczuć religijnych. Próbując odwołać się do nowego wynalazku, jakim jest dla nich empatia, pozwolili sobie nawet na porównanie – że gdyby u nas, w Częstochowie, ktoś obrażał Jana Pawła II, to co byśmy zrobili? Oczywiście – lepszy byłby przykład z obrażaniem urzędującego prezydenta (podpowiadam – Komorowski) w którymś z kościołów, ale należało użyć jakiegoś obrazka abstrakcyjnego.

Na marginesie – podejrzewam, że panowie piszący zabrali głos w sprawie Pussy Riot tylko z jednego powodu. Mogli zabawić się w tłumaczy nazwy zespołu i wreszcie użyć publicznie słowa „cipka”. Z perwersyjną rozkoszą pomijając dopuszczalne tłumaczenie „kociak”. Rozumiem, że od dziś panowie będą konsekwentnie trzymać się tej linii. A więc dziewczęcy zespół który nagrał piosenkę do filmu „Slumdog” tp „Cipko-kocie laleczki”, a w trzecim Bondzie „Złotopalcy” dziewczyną bohatera była Cipka Gallore. No i Tweety na widok Sylwestra zakrzyknie „Chyba widziałem cipkę!” (to mogłoby przyciągnąć nowych widzów do tej kreskówki). Panowie, trzeba wiedzieć, kiedy „pussy” to „kociak”, a kiedy…

Drugi przykład to fotoszopkowy wybryk na blogu Palikota Janusza. Przewodniczący Ruchu Kogoś-tam postanowił połączyć wszystkie swoje obie pasje (antyklerykalizm i Kaczyńskiego) i z okazji wizyty Cyryla II stworzył własną ikonę Matki Boskiej Smoleńskiej. Naczelny Kuba Wojewódzki polskiej polityki Madonnie wstawił twarz Jarosława, a Dzieciątku – kota. Żart taki. Boki zrywać, nieprawdaż? Oczywiście odezwały się głosy z prawa i bardziej prawa, że to obraza uczuć religijnych. Obrazek należy wyrzucić, bloga spalić, a Palikota zapewne włóczyć za koniem po majdanie.

Jak zwykle głos zabrała też druga strona (zgaduję – lewicowi publicyści?) twierdząc, że nie powinno być czegoś takiego, jak obraza uczuć religijnych. Bo co to za wiara (religia raczej), którą tak łatwo obrazić. Ktoś tu buduje dom na piasku, a nie na skale. Wstydźcie się więc wierzący, zasłaniający się obrazą uczuć religijnych – bo złą cenzurkę sobie wystawiacie. A tak przede wszystkim to przestańcie już wierzyć w te swoje wróżki, Mikołaje czy co tam sobie ubzduraliście i zacznijcie się zachowywać jak dorośli. Mamy wolność wypowiedzi i te wszystkie „obraźliwe” teksty to nasze niezbywalne prawo.

Jedna uwaga.

Termin „obraza uczuć religijnych” to politpoprawny bełkot, wymyślony zapewne przez tego samego orła, który subtelnie postanowił podkreślić, że homoseksualiści kochają inaczej. Oraz stworzył „czarnoskórych”, zapominając o „żółtoskórych” i „białoskórych”. Termin o obrazie uczuć, powtarzany w mediach wszedł do języka codziennego, ale nie zyskał przez to więcej sensu.

Prawda jest taka, że wkładając krucyfiks do uryny*, przerabiając obrazek z Madonną albo podpisując świnię imieniem Proroka, dotykasz dosyć intymnej strefy pewnej grupy osób. Sam przecież twierdzisz, że wiara to coś osobistego. Dla wierzących to także coś bardzo, ale to bardzo ważnego. Robiąc im na przekór nie chwiejesz posadami ich wiary – ich wiara jest zbyt silna, aby jeden taki wygłup mógł nią zatrząść. Ale możesz sprawić, że będzie im po prostu przykro. Że poczują się dotknięci, bo zażartowałeś z czegoś, co jest dla nich ważne. Co – być może – nadaje sens ich życiu. Albo – czego też nie możesz wykluczyć – kochają. Twój przaśny, zbudowany na empatii na poziomie socjopaty, żarcik, może sprawić, że napłyną im łzy do oczu. Że poczują się prześladowani za to, kim są. Albo że zechcą po prostu odwetu. To trochę tak, jakbyś nazwał komuś matkę dziwką – nawet, jeśli to prawda, nie każdy przełknie to gładko.

I jeszcze jedno – czy to, że chodzisz po ulicy i obrażasz czyjeś matki, jest faktycznie powodem do dumy?

PS: och, byłbym zapomniał. Wsadzanie flagi dowolnego narodu w odchody to ten sam poziom subtelności.

* Tak, wiem, przykład słaby, bo to sztuka nowoczesna, a artystom wolno więcej. Wciągać lekarstwo nosem, latając w damskich łaszkach, albo bzyknąć trzynastkę – ot, życie codzienne bohemy…

Foto: Sharon / Flickr

  • TR

    „I jeszcze jedno – czy to, że chodzisz po ulicy i obrażasz czyjeś matki, jest faktycznie powodem do dumy?”

    Nie obrażam i zdecydowanie umyślne obrażanie kogokolwiek nie jest
    powodem do dumy. Jest tu jednak „drobna” różnica, gdyż obrażanie matek
    nie jest ścigane z urzędu i nie jest zagrożone karą grzywny/pozbawienia
    wolności. Namiętne obrażanie uczuć religijnych ostatnimi czasy jest w
    moim rozumieniu nie tyle brakiem dobrego smaku, co wyrazem sprzeciwu
    wobec tego idiotycznego przepisu o obrazie uczuć religijnych.

    • Oczywiście, że ściganie tego z urzędu jest sporą przesadą, mówiąc delikatnie. Ale nie trafia do mnie łamanie prawa jako wyraz sprzeciwu wobec niego. A gdyby tak przeciwnicy braku kary śmierci chcieli w ten sposób protestować?

      No i osobna, ale istotna kwestia – ten protest to nadal nazywanie czyjejś matki dziwką.

  • weronkaka

    hm, myślę sobie, że niewiele rzeczy mnie obraża. także, niewiele jest w stanie obrazić moje uczucia religijne.

    i na dodatek- obrazoburczo uważam, że jak bywają niezłe dowcipy o blondynkach, tak i bywają dobre żarty o religii.

    poza tym- każdy ma swoją jakąś prywatną granicę tolerancji. i jak np. mogę ubrać jaką koszulkę z jakąś wyznaniową manifą, to np. nie wyobrażam sobie, że mogłam bym chodzić w klapeczkach z różą lutra, jakie dostarcza old lutheran gift shop: http://oldlutheran.com/mm5/merchant.mvc?Screen=PROD&Store_Code=OL&Product_Code=SAN1&Category_Code=

    • Też nie wyobrażam sobie chodzenia w tych klapkach. Facet w japonkach, też coś…

      • weronkaka

        faceci w japonkach są fajniejsi od facetów w rajtuzach 😉

        co do japonek- chodziło mi o to, że można przesadzić z symbolami religijnymi, i nie będzie to ani ładne, ani wokóle nie będzie 😉

  • Pingback: Wywiń orła i puść pawia – MrCichy()