Co zrobić z zepsutym Kindlem?

Jakiś czas temu stala się rzecz straszna – mój znakomity Kindle postanowił zastrajkować i popsuł sobie wyświetlacz. Wyglądało to niewesoło, ale na szczęście udało się zażegnać kryzys. A ponieważ wiem, że z podobnym problemem może się zetknąć każdy użytkownik „Kundelka” (taką sytuację opisywał m.in. Kominek, na FB też była spora ilość informacji – może wpływ księżyca?), postanowiłem napisać ten krótki poradnik.

Pierwszą i podstawową sprawą jest kontakt z Amazonem. Najlepiej w tym celu zgłosić awarię poprzez rozbudowany system pomocy i czekać na ich odpowiedź. Uprzedzając fakty – odpowiedzią będzie automatyczny mail sugerujący restart urządzenia, a więc przytrzymanie przycisku włączania przez odpowiednio długi czas.

To oczywiście nie pomoże (jeśli pomoże, to znaczy, że ekran w Waszym Kindle’u po prostu zawiesił się). Pora na krok drugi – kontakt z żywym pracownikiem sklepu Amazon. W tym celu można skorzystać z dwóch ścieżek. Można – wzorem Kominka – zadzwonić pod podany numer w USA, generując koszty połączenia i męcząc się rozmową w języku nam obcym. Można też skorzystać z opcji czata na stronie Amazona – i właśnie to Wam polecam. Zostaniecie połączeni z miłym i kompetentnym człowiekiem, który po krótkim wywiadzie (co i kiedy się zepsuło?) poradzi Wam… restart urządzenia.

Należy w tym momencie grzecznie zaznaczyć, że restart sugerowano Wam kilka razy i te kilka razy go wykonaliście. Oczywiście bezskutecznie. Takie oświadczenie sprawi, że zacznie działać magia. Miły i kompetentny człowiek po drugiej stronie monitora dojdzie do wniosku, że konieczna jest wymiana urządzenia. W związku z tym upewni się co do Waszego adresu, potwierdzi chęć otrzymania nowego „Kundelka” i… już. Czytnik właśnie wyruszy w podróż, a dzięki poświęceniu UPS otrzymacie go w ciągu kilku (!) dni (przesyłka z USA dojdzie do Was szybciej niż kupione na Allegro trampki spod Radomia).

Oczywiście to nie koniec zabawy. Wysyłka będzie Was kosztować około 20 USD, które zostaną ściągnięte z Waszej karty, połączonej z kontem na Amazonie. Ale możecie spróbować tego, co ja zrobiłem. Otóż poprosiłem, aby na przesyłce zaznaczono, że jest to urządzenie wymienione w ramach gwarancji, ponieważ nie chce płacić ponownie cła i podatku. Te słowa sprawiły cuda, bowiem obsługujący mnie człowiek natychmiast powiedział, że w takim wypadku nie może mnie obciążyć kosztami. I sprawił, że wszystkie wydatki związane z przesyłką, a więc podatki, cło, opłaty oraz sam transport, pokrył Amazon.

Po kilku dniach otrzymałem zupełnie za darmo paczkę z nowym Kindlem, a dzięki temu, że to UPS, a nie Poczta Polska, mogłem przekierować kuriera do mojej pracy. Co istotne – nowy „Kundelek” był już zarejestrowany na moje konto.

Pozostaje jeszcze kwestia zepsutego urządzenia. Tu również rozwiązanie jest Wam podawane na tacy. Amazon prześle Wam link do naklejki adresowej w systemie UPS – oczywiście opłaconej. Wystarczy tylko ją wydrukować, nakleić na paczkę, zamówić kuriera (można spróbować zgrać to z dostawą nowego Kindle’a) i wysłać do USA.

Choć jest jeszcze jeden drobiazg, o którym Amazon nie wie. Polskie prawo celne. Zamawiając kuriera w UPS podacie, że paczka będzie wysyłana do USA, w związku z czym na maila powinniście dostać szablon deklaracji celnej.

Jak go wypełnić? Najprościej, jak to możliwe. Rodzaj odprawy – ostateczna, zwrot bez ubiegania się o zwrot cła. Nie prosicie o odprawę celną ECS, ponieważ zepsuty Kindle jest z pewnością wart mniej, niż 22 EUR. Ilość załączonych faktur – zero. Opis towaru – zepsuty czytnik książek elektronicznych, zwracany do producenta, wykonany z plastiku. Podpisy, daty, to wszystko, co jest na dole. Dołączcie to do paczki z czytnikiem (ja przykleiłem woreczek z dokumentami) i przekażcie kurierowi.

Znacie jakieś polskie firmy, które tak rozwiązują problemy swoich klientów?

Jeśli podobał Ci się ten tekst, polub mnie na Facebooku!