Najlepsi Janowie w historii

Z imionami jest tak, jak z piosenkami na liście przebojów. Niektóre z nich pojawiają się nagle, jako przejaw mody i zupełnie nie rozumiemy, jak ludzie mogą tego słuchać – są to wszelkiej maści Andżeliki, Kewiny czy Dżesiki, wiecie, o czym mówię. Inne imiona muszą podzielić los kapel z lat osiemdziesiątych minionego wieku i po krótkim zafascynowaniu mas i dążeniu do podbicia świata muszą pogodzić się z tym, że nikt ich już nie chce słuchać. Nigdy. Znacie jakiegoś Adolfa?

Ale są imiona będące jak skrzyżowanie Maryli Rodowicz i Karela Gotta. Evergreeny. Nawet, jeśli nie zachodzą wysoko w zestawieniu, to i tak trudno znaleźć kogoś, kto miałby coś przeciwko nim. Niby niepozorne, ale zawsze popularne. Proste i wpadające w ucho.

Jednym z tych imion jest Jan. Możecie nie znać żadnego Bonawentury, może poznaliście tylko jedną Apolonię, ale Janów pewnie znacie kilku. Na dodatek w historii (tej prawdziwej i tej nieco mniej) imię to przypadało postaciom nietuzinkowym. Jako dowód proponuję poniższą listę. Noc świętojańska za nami, imieniny Jana przed nami, dlatego aby nie przemęczać nikogo pomiędzy imprezami zestawienie najfajniejszych, najtwardszych i najbardziej zapadających w pamięć Janów z całego świata zaprezentowałem w formie wypunktowanej.

Jaś z kawałów.

Znacie to dobrze – pani mówi do Jasia, Jaś smali cholewki do Małgosi. Tak zaczyna się wiele kawałów. Jaś w kawałach wstępuje w dwóch wersjach: albo jest to genialny superbohater, albo aspołeczna wrednota, przy którym Kevin sam gdziekolwiek to niesforny aniołek, a nie mały socjopata. Czasami jawi się jako pocieszna pierdoła, ale nie dajcie się zwieść pozorom – to tylko kamuflaż dla ostrego jak brzytwa umysłu i zwinności gibona. Jaś z kawałów to syn, jakiego nigdy nie mieliśmy, nie mamy i mieć nie będziemy.

Jan Kowalski

Niewykluczone, że ojciec Jasia opisanego powyżej. Klasyczny przykład statystycznego szaraczka, któremu się udało i znalazł się na wzorze każdego formularza. Jeżeli teoria o ojcostwie Jasia jest prawdziwa, jest też mężczyzną mającym z synem niesamowitą więź telepatyczną, bowiem czego Jaś się nie nauczy, tego on nie będzie umiał. Podobnie jak jego zagraniczni koledzy Smith czy Schmidt jest dowodem na to, że facet, który konie kuje, ma też inne talenty. Często imprezuje ze swoim kumplem, Nowakiem.

Jan Sobieski

Król. Wódka. A na dodatek – dowódca wojskowy. Znalazłby się na tej liście już za sam fakt, że wydawał rozkazy husarii. A husaria wymiatała na polu bitwy. Dosłownie. Kiedy większość Europy miała w nosie nadciągające widmo budek z kebabami na każdym rogu, król Jan postanowił pomieszać nieco wrogowi szyki. I zrobił to w wielkim stylu. Gdyby nie powolna inflacja, z pewnością znalazłby się na jakimś pożądanym banknocie.

Janko Muzykant

Kurt Cobein pozytywizmu, symbol buntu wobec narzuconych reguł i dążenia do realizacji marzeń za wszelką cenę. Postawiony na z góry przegranej pozycji przez bycie – kolejno: dzieckiem, na wsi, w XIX wieku, opisanym w noweli, pozytywistycznej, wciągniętej na listę lektur szkolnych. Nie poddawał się jednak tak łatwo, co skończyło się tym, że – uwaga, spoiler – zginął w starciu ze Stachem, swoim arcynemezis. Choć trzeba mu przyznać, że odszedł po męsku, dogorywając na łóżku po pobiciu, a nie zwijając się w piecu przez trzy zdrowaśki.

Janek (agent J – 23)

Pominięcie tego pana w zestawieniu to przeoczenie porównywalne z niezauważeniem góry lodowej na środku Atlantyku. To nie jest polski Bond, to 007 jest angielskim Klossem. Pomimo pracowania dla tych złych i pojawiania się w mundurze tych gorszych pozostaje obiektem powszechnego uwielbienia. Popkulturowy fenomen, trwający pomimo upływu lat – taśmy z tym serialem już dawno zatraciły kolory, a Janek (po niemiecku – Hans) trwa i trwa mać. Nie zabił Hitlera tylko dlatego, żeby nie odbierać przyjemności Żydowi – Niedźwiedziowi.

Janek Kos

Kolejny po Klossie człowiek, który praktycznie sam wygrał II wojnę światową. Celne oko Janka i jego wierny pies sprawiły, że Berlin skapitulował na samą wieść, że czołg o numerze 102 zbliża się do Berliner Ring. Sam jego okrzyk „odłamkowym, ładuj” sprawiał, że ściany padały w gruzach. Wzór dla pracowników ponadnarodowych korporacji, Polak współpracujący ze Ślązakiem i Gruzinem pod wodzą Rosjan. Niestety, wojenne przeżycia odcisnęły na nim swoje piętno. Prawdopodobnie w wyniku zespołu stresu pourazowego poślubił rudą dziewczynę.

Jan Bohatyrowicz

Postać mityczna, występująca w „Nad Niemnem”. Nieliczni, którzy przebrnęli przez magnum opus Orzeszkowej i mogli po tym przeżyciu komunikować się ze światem twierdzą, że Jan pojawia się gdzieś pomiędzy opisami przyrody. Jeżeli istnieje faktycznie, musi być człowiekiem niesamowicie wytrzymałym. Przeżyć w środowisku tak niegościnnym jak rozwlekłe akapity opisujące piękno Litwy to wyzwanie tylko dla najtwardszych.

Jan Matejko

Na długo zanim pojawiły się słitaśne focie, Matejko strzelił serię portretów polskim królom. Pomimo smutnego faktu, że od wielu lat byli martwi, na obrazach wyglądają jak żywi. Zanim na salony zawitał Photoshop, Matejko umieszczał na swoich obrazach elementy z zupełnie innej bajki, ale robił to tak, że nikt nie zwracał na nie większej uwagi. Jeżeli Sienkiewicz pisał piękne bajki dla pokrzepienia serc, to Matejko tworzył do nich ilustracje.

I tu pora zamknąć zestawienie, choć zapewne można by je ciągnąc jeszcze długo. Zwłaszcza gdyby rozszerzyć je o Janów z zagranicy. Choćby taki John Rambo, który potrafił zestrzelić śmigłowiec z łuku, wyciąć pół Vietkongu z jednym kałasznikowem i wykończył posterunek policji mając pod ręką tylko las. Albo John Lennon, który wyobrażał sobie to i owo, dzięki czemu tysiące osób na całym świecie postanowiło dać szansę pokojowi. Gdyby nie fakt, że jego odejście widziało wiele osób, można było spróbować jeszcze raz tej sztuczki z sobowtórem (Paulowi się udało). A są jeszcze John Wayne, JFK, John McLain, Johnie Walker… Janowie mieli i nadal mają sporo do powiedzenia. Dlatego z okazji Waszych imienin, Panowie, wszystkiego najlepszego!

  • verónica

    bonawentury nie znam – i ubolewam nad tym faktem niezmiernie.
    z dziwnych imion: znam aż 2 mirabelle… 😉

    • Kurczę, byłem przekonany, że to takie śliwki… Człowiek uczy się całe życie:)

  • taktyczny

    Z inflacją to Ci się udało 🙂 Reszta też. Ale jest taki Jan, którym chyba Cię zaskoczę – tak miał na imię Zagłoba! W jednym jedynym miejscu, na początkiu „ogniem i Mieciem” autorowi wyrwała się spod pióra ta prawda: Jan Onufry Zagłoba…

    • Przykro mi, nie zaskoczyłeś mnie:) Ogólnie – srogich Janów w historii było sporo, ale musiałem się ograniczyć do kilku.

      A co do bajek Sienkiewicza – pytanie brzmi, jak miał na imię Bohun?:) To jest tylko w jednym miejscu podane, o ile się nie mylę:)

      • Lila

        Jurek