Podsumowanie tygodnia XI – tego, w którym wszystko się zaczęło

Nie oszukujmy się nawet, że w minionym tygodniu coś się działo. W powietrzu czuć było atmosferę napięcia i wyczekiwania. Owszem, jakaś niezbyt rozgarnięta Amerykanka próbowała przekonać cały świat, że polskie obozy to fakt. Ale nie wiedziała, na co się porywa, zadzierając z Polakami w sieci…Otwarto jakąś autostradę czy inną drogę, pewnie pomalowano jakiś trawnik na zielono.

Ale w piątek po południu to wszystko było już nieważne. Zaczęło się tak długo wyczekiwane przez nas Euro 2012. Wreszcie można z dumą uświadomić sobie, że ten ładny stadion w telewizji to u nas. Że ci uśmiechnięci ludzie z całego świata chodzą po naszych ulicach. I że to nasi piłkarze tak ładnie wygrywają mecze…zaraz, chwileczkę.

Przez pomyłkę opublikowałbym wpis przeznaczony na przyszły tydzień. Bywa.

Krótko – Euro jest i już nikt nam go nie odbierze. Teraz pozostaje nam tylko cieszyć się z tego faktu i dołożyć wszelkich starań, aby nie spieprzyć takiej okazji. I nie mówię tu o meczach.