Dobre gry: Bubble Blast 1 i 2 (Android)

Miłośnicy łamigłówek z pewnością znają grę, którą chcę Wam dziś polecić. Pomysł na nią jest tak prosty, że z pewnością istnieje wiele mutacji tej rozgrywki. Dziś w cyklu „Fajne gry inne niż angry birds” o tym, jak proste rozwalanie kulek może przykuć do ekranu telefonu na długie godziny. A ponieważ opisywana gra ma dwie części, równie dobre, więc opiszę je za jednym zamachem.

„Bubble Blast” i „Bubble Blast II”, bo o nich mowa, są grami o niezwykle prostych zasadach. Chodzi o wyeliminowanie wszystkich różnokolorowych baniek z planszy poprzez zmienienie ich w ostatnie stadium rozwoju bańki – czyli bańkę pękniętą. Aby dana bańka osiągnęła kolejne stadium, należy ja dotknąć palcem bądź trafić małą piłeczką. A jakie są kolejne stadia? Bańki niebieskie zmieniają się w żółte. Żółte w zielone. Z zielonych tworzą się czerwone. A czerwone – pękają, wysyłając w cztery strony świata małe piłeczki… I tak to się toczy. Oczywiście ilość ruchów (dotknięć) na danej planszy jest ściśle określona – i dość niewielka.

Nawet, jeśli ten opis brzmi skomplikowanie, to sama rozgrywka jest wręcz intuicyjna. Dwa, trzy ruchy wystarczą, aby pojąć zasady całej gry i zająć się łamaniem głowy. A muszę przyznać, że obok plansz prostych, są tez takie, które wymagają od gracza nieco kombinowania. Na szczęście jest możliwość połączenia się z internetem raz dziennie, aby uzyskać podpowiedzi dla danej planszy. Samych plansz jest sto – w paczce. Paczek zaś – kilka. W jednej grze. A ponieważ gry są dwie (a do tego dochodzą jeszcze plansze sezonowe, z okazji różnych świąt), to zabawa szybko się nie kończy.

Grać można w dwóch trybach: arcade (gdzie po prostu przechodzimy plansze i zdobywamy punkty oraz po jednym dodatkowym ruchu za każde zwycięstwo, a jak przegramy, to możemy się pochwalić wynikiem) oraz puzzle (gdzie łamigłówki są ułożone w paczkach, a przegrana oznacza, że nie przejdziemy na dalszy poziom – dopóki nie znajdziemy rozwiązania, albo nie zajrzymy do podpowiedzi). Uwierzcie mi, przegrana potrafi zmotywować do podjęcia jeszcze jednej próby… i jeszcze jednej… a potem do zmierzenia się z następną planszą… i następną. Fizycznie nie jest to absorbujące (jeden sprawny palec wystarczy), ale umysłowo – to już coś.

Bańki, jak już wspomniałem, są różnokolorowe, tła też nie są szare, więc gra się przyjemnie. Większych różnic w oprawie graficznej pomiędzy częścią pierwszą i drugą nie ma. Jedyne, co rzuca się w oczy to… oczy właśnie. Bańki w drugiej części mają oczy i mrugają ze zdziwienia, gdy przejdą na wyższy poziom. Sam nie wiem – sympatyczne to, czy straszne…

Oczywiście, że sympatyczne!

„Bubble Blast” – obie części – to świetna zabawa dla szarych komórek. Jeśli się zatniesz na jakiejś planszy i nie masz możliwości wzięcia podpowiedzi, będziesz niecierpliwie czekać do następnego dnia – oczywiście kombinując samodzielnie nad rozwiązaniem. Mi obie gry się jeszcze nie znudziły i mam je oznaczone gwiazdką, jako jedne z ulubionych i najczęściej używanych aplikacji. Mam nadzieję, że Wam też przypadną do gustu.

Do pękania baniek – marsz!

Poniżej film z „Bubble Blast” – i tradycyjny link do Marketu.

A tutaj zapis rozgrywki „Bubble Blast II” oraz odsyłacz do Marketu.

Nie będzie zbyt dużym uogólnieniem stwierdzenie, że wszyscy znają „Angry Birds”. Mała gra fińskiego Rovio podbiła serca ludzi wielu krajów i platform. Z kolei dzięki „FarmVille” na Facebooku i innym grom autorstwa Zyngi świat szaleje na punkcie gier, w które gra się w przeglądarce internetowej. A przecież poza pojedynkiem ptaków i świń (albo kopaniem wirtualnych grządek) jest cała masa wciągających gier. W tym nieregularnym cyklu postaram się przybliżyć niektóre z nich i zachęcić Was do spędzenia z nimi kilku chwil relaksu. A ponieważ gry komórkowe testuję na HTC Tattoo z Androidem 1.6, a mój komputer też do najnowszych nie należy, możecie być pewni, że nie powinno być problemów z graniem na nowszym sprzęcie.