Dobre gry: Alchemy (Android)

Chcesz wiedzieć, co powstanie ze połączenia wody z ogniem? A lawy z zegarem? I co dodać do pyłu, aby powstał duch? Poznaj grę „Alchemy”.

W zasadzie trudno mi to zakwalifikować nawet jako grę. Nie zdobywa się tu punktów, trudno mówić o przechodzeniu na wyższe poziomy, nie ma nawet żadnego bohatera. Niemniej jest to rozrywka, która potrafi wciągnąć na długo. Wiem, co mówię – sam swego czasu wsiąknąłem na dobre.

Zdarzało Ci się w dzieciństwie (albo nawet w dorosłym życiu – nie wnikam, nie oceniam) bawić na plaży albo w piaskownicy, mając do dyspozycji wiaderko z wodą? Czy mieszanie piasku z wodą sprawiało Ci frajdę? A zdarzyło Ci się dodać coś więcej? Jeżeli tak, to „Alchemy” jest dla Ciebie stworzone. Możesz znowu poczuć w sobie duszę dziecka i pobawić się w łączenie różnych składników.

Zaczynasz mając do dyspozycji ikony czterech żywiołów. Każdy z nich można połączyć z innym – i tak z połączenia ziemi i wody powstanie oczywiście błoto. Z połączenia wody i powietrza – para. Ale już zestawienie wody i ognia da… alkohol. A połączenie ziemi i ziemi stworzy ciśnienie! Na upartego jest w tym jakaś pokrętna logika, którą da się zastosować w późniejszej rozgrywce. A będzie to potrzebne, bo do odkrycia jest 380 przedmiotów – od najprostszych, jak błoto czy diament, poprzez bardziej złożone (ozon, oxyhydrogen czy życie), po tak złożone i abstrakcyjne jak ptasia grypa, samolot, żołnierz czy zombie.

Zawsze łączy się dwa składniki, aby otrzymać kolejny. Przy czym nie zawsze z połączenia coś wyjdzie. Muszą to być ściśle określone elementy. W pewnym momencie uzyskasz produkt, którego nie da się już połączyć z innymi (w zbiorczym zestawieniu będzie on oznaczony czerwoną gwiazdką) – będzie to choćby wspomniana ptasia grypa, cmentarz czy – niespodzianka – bąk.

Przyznam uczciwie, że niektóre z połączeń były dla mnie zaskakujące. Wiele natomiast było po prostu zabawnych, jak choćby skrzyżowanie człowieka i znanego grzybka dało wąsatego hydraulika – Mario. Albo sprawdzanie, z czym można połączyć życie i jakie to da efekty. Często okazywało się, ze danych elementów nie można mieszać. Ale gdy wreszcie udało się dopasować do siebie dwa elementy i delikatna wibracja informowała o utworzeniu czegoś nowego – zawsze czułem to szczęście odkrywcy (fakt, że w odpowiednio małej skali).

Jaki jest cel tego mieszania? Tak jak powiedziałem – to nie jest zwykła gra. Trudno tu mówić o celu, to raczej sztuka dla sztuki. Łączymy przedmioty aby zaspokoić swoją ciekawość – czy jedno z drugim coś da? Jeśli tak – to co? Czy to będzie to, czego się spodziewam, czy może coś kompletnie szalonego? I najważniejsze – czy będzie można to nowe coś dalej łączyć?

Sterowanie jest szalenie intuicyjne – złap i przeciągnij element, aby go połączyć z innym (lub zdjęć z ekranu do kosza). Z podręcznego menu możesz dodawać składniki już utworzone (jest możliwość zaznaczenia kilku przedmiotów). Z ułatwień – dwukrotne puknięcie w dany przedmiot dubluje go. Natomiast podwójne stuknięcie w pusty obszar przywołuje podstawowe cztery żywioły. Ot, cały mechanizm gry.

Oprawa graficzna jest przyjemna dla oka. Małe ikonki w żywych kolorach są dobrze widoczne na ciemnym tle – oraz są dość wyraźne. Nie ma problemu z określeniem, co przedstawia dany obrazek (a jeśli jest – żaden problem, od czego są podpisy). Czasem jest to dość dokładny rysunek, czasem jedynie piktogram (jak choćby przy alkoholiku), ale nierzadko uśmiechniesz się, gdy zobaczysz, co udało Ci się stworzyć.

Czy warto dać szansę „Alchemy”? Ja dałem – i nie żałuję. Zabawa w małego chemika (czy też raczej alchemika) wciągnęła mnie na wiele godzin. Niby nic, prosta rozrywka – bez większego celu, jak wspomniałem – a jednak ma w sobie to coś. Przy czym nie ma tu strasznego ciśnienia na granie do końca – w każdej chwili możesz przerwać zabawę i wrócić do niej później. Nic się nie stanie, nic nie stracisz. Do poczekalni u lekarza, jechania kilku przystanków autobusem czy nawet czekania na windę – jak znalazł.

No i podczas łączenia wody z ogniem możesz zawsze szeptać pod nosem „Abra – kadaba, hokus – pokus”…

Poniżej tradycyjnie już krótki zapis rozgrywki – oraz link do Marketu.

Nie będzie zbyt dużym uogólnieniem stwierdzenie, że wszyscy znają „Angry Birds”. Mała gra fińskiego Rovio podbiła serca ludzi wielu krajów i platform. Z kolei dzięki „FarmVille” na Facebooku i innym grom autorstwa Zyngi świat szaleje na punkcie gier, w które gra się w przeglądarce internetowej. A przecież poza pojedynkiem ptaków i świń (albo kopaniem wirtualnych grządek) jest cała masa wciągających gier. W tym nieregularnym cyklu postaram się przybliżyć niektóre z nich i zachęcić Was do spędzenia z nimi kilku chwil relaksu. A ponieważ gry komórkowe testuję na HTC Tattoo z Androidem 1.6, a mój komputer też do najnowszych nie należy, możecie być pewni, że nie powinno być problemów z graniem na nowszym sprzęcie.