Wilq 5-6-7-8 w kolorze

Blisko dwa lata temu pochwaliłem się, że posiadam kolorowe wydanie rewelacyjnego komiksu “Wilq”, obejmujące tomy od 1 do 4. Dwa lata minęły jak z bicza trzasnął i bracia Minkiewicz postanowili skosić nieco kasy na reedycji kolejnych czterech albumów.

Nauczony doświadczeniem z zamawianiem poprzedniego albumu nie bawiłem się w żadne odbiory osobiste tylko natychmiast wybrałem opcję z dostawą do domu ze sklepu Gildia.pl (a konkretnie do kiosku Ruchu). I w ten sposób na początku grudnia najnowszy kolorowy Wilq (razem z ostatnim albumem Thorgala – realizacja marzenia z dzieciństwa) trafił w moje ręce.

 

Co można napisać o albumie, który jest reedycją? Że te historie nadal śmieszą? Że kolory są ładnie dobrane? Że dodatkowe historie też dają radę?

Pokolorowanie pozwala odkryć kilka ciekawostek – jak zwykle. A to napis na murze, a to reklama piwa. Wyłapywanie tego typu smaczków to dodatkowa przyjemność przy lekturze poszczególnych przygód dzielnego pogromcy zła z Opola. A przygody są nietypowe – handel nielegalnymi materiałami podczas święcenia pokarmów, ustalenie brakujących 20 cm w paszporcie, zagadka jednogłowego pirata czy nietypowy sklep z AGD. To wszystko już było, to wszystko już śmieszyło – i śmieszy nadal.

No i najważniejsze – jest tu początek historii o tym, co wspólnego ma nowa stolica IV Rzeszy z brakiem zapałek w Opolu. W następnym tomie (prawdopodobnie znowu za dwa lata, chyba że cud nastąpi) powinny znaleźć się historie pokazujące tę największą z przygód opolskiego herosa. Już czekam!

Jeśli podobał Ci się ten tekst, polub mnie na Facebooku!