PolskiBus.com – na to czekałem!

W związku z moimi planami urlopowymi musiałem dostać się z Gdańska do Warszawy. Tym razem, ponieważ miałem dość promocji PKP pod nazwą „Dwa razy więcej minut za tę samą cenę”, postanowiłem poszukać alternatywnych sposobów dostania się do celu. Ech, gdzie te czasy, gdy do Warszawy jeździłem pociągiem jakieś cztery godziny

Początkowo rozważałem skorzystanie z połączeń lotniczych, bo zarówno LOT, jak i tanie linie mają jakieś promocyjne połączenia. Niestety, trzeba rezerwować bilety z dużym wyprzedzeniem, a i tak nie ma się pewności, ze w wybranych datach będą najniższe ceny. Dlatego ucieszyłem się, gdy na rynku pojawiła się firma PolskiBus.com i zaproponowała przejazd w czasie porównywalnym do PKP, ale za znacznie niższą cenę.

Tak więc przejechałem się autobusem do Warszawy i z powrotem, a moje wrażenia mogę zawrzeć w kilku krótkich punktach, składających się na ocenę tego połączenia.

Minusy:

  • Podróż trwa około sześciu godzin – czyli tyle, co pociągiem. Jeżeli uda się zrealizować plan budowy szybkiej kolei pomiędzy Gdańskiem a Warszawą, ten czas przejazdu będzie działał na niekorzyść autobusów. No, chyba że z Gdańska do Warszawy zostanie wybudowana na całej długości autostrada…
  • To jest autobus – a więc nie ma na pokładzie restauracji, nikt nie serwuje herbaty czy ciepłych posiłków, nie można też wstać i się przejść dla rozprostowania kości (chyba, że do toalety).
  • Autobus jedzie po drogach  – po polskich drogach. Ze wszystkimi tego minusami. Owszem, kolein jakby było coraz mniej, ale jeżeli zdarzy się wypadek bądź korek (wyjazd z Gdańska i Warszawy w godzinach szczytu to gwarantuje), to czeka cały autobus.
  • Dwa michałki, ale jak się czepiać, to na całego. Toaleta nie ma zbiornika, ale zwykłą dziurę w podłodze, jak w starych wagonach. Dlatego stanowczo nie należy z niej korzystać w czasie postoju. A lampki nad siedzeniami są ustawione nieruchomo i – jak na mój gust – nie celują tam, gdzie powinny.

Plusy:

  • Cena! Nie rezerwowałem biletów z dużym wyprzedzeniem, a i tak za podróż w obie strony zapłaciłem 80 PLN od osoby. A znam kogoś, kto za tę samą podróż zapłacił około 40 PLN. Działa tu ta sama zasada co przy tanich liniach lotniczych – im wcześniej rezerwuje się przejazd, tym mniej się płaci. Za zaoszczędzone pieniądze (w moim przypadku to około 200 PLN) można spokojnie kupić dużo kanapek na podróż.
  • Wi – Fi na pokładzie. Gdy tylko dowiedziałem się o takiej opcji, zapachniało wielkim światem.  W autobusie zapewniony darmowym, bezprzewodowy dostęp do sieci. O takich oczywistych oczywistościach jak gniazdka elektryczne nawet nie wspominam (dla każdego siedzenia). Jeżeli podróżujesz z laptopem czy smartfonem, możesz swobodnie pracować (bawić się) podczas trasy. PKP zapowiada, że też będzie miało takie bajery, ale zacznie od Inter City, a potem się zobaczy.
  • Punktualność. Podejrzewam, ze miejskie korki są wliczone w czas przejazdu. Koniec ze znanym z PKP problemem „zdążę czy nie” – jeżeli nasz autobus ma przyjechać o określonej godzinie, to możemy spać spokojnie.
  • Flota – nowoczesne, klimatyzowane autobusy. Z pasami bezpieczeństwa dla pasażerów (ale nie trzypunktowymi). Siedzi się na górnym pokładzie, dzięki czemu można obserwować trasę zza przedniej szyby. Dół autobusu przeznaczony jest na bagaże, miejsce kierowcy oraz miejsca dla niepełnosprawnych.
  • Siedzenia to wygodne, obite czymś podobnym do skóry, fotele. Biją na głowę wszystko, na czym możemy posadzić nasze cztery litery w PKP. Jak na moje długie nogi – wystarczająco dużo miejsca, kolana mi się nie gniotły o poprzedzający mnie fotel. Niby klasa ekonomiczna, ale… z klasą.
  • Kursy w każdą stronę (na trasie Gdańsk – Warszawa) trzy razy na dobę, w całkiem korzystnych porach. W Gdańsku przystanki w centrum (pętla w Oliwie, Hala Olivia i dworzec PKS), w Warszawie nieco dalej (Mero Wilanowska), ale dzięki linii metra, autobusom i tramwajom nie jest źle, jesteśmy kilka minut od ścisłego centrum.

Podsumowując – zdecydowanie polecam. Dopóki ceny połączeń lotniczych nie spadną, a przejazd pociągiem nadal będzie wyglądał tak, jak wygląda, PolskiBus.com to jedyny sposób cywilizowanego podróżowania za niewielkie pieniądze. A dzięki gniazdkom i Wi – Fi podróż nie musi być już bezproduktywnym gapieniem się za okno. Można pracować albo po prostu serfować po sieci, dzięki czemu te sześć godzin zleci jak z bicza strzelił. Jeżeli tylko dodadzą jakiś serwis kawowy i możliwość regulowania lampek nad siedzeniami, to sięgną mojego ideału.

Od dziś, jeśli tylko życie mnie nie zmusi do innych rozwiązań, będę podróżował z firmą PolskiBus.com do Warszawy. No i liczę na inne połączenia z Gdańska (wiem, że z Warszawy można się dostać do Szczecina, Wiednia czy Pragi). Dodajcie mi jeszcze korzystne połączenie do Poznania, a firma PKP nie będzie dla mnie miała jeszcze bardzo długo dobrej oferty.

  • z polskiego busa jeszcze nie miałam okazji.
    ale na dobrą sprawę z pksów korzystam od dłuższego czasu- i wybór pkp jest dla mnie ostatecznością.

    „zwykłe” pksy najczęściej też są tańsze od pkp, czas podróży porównywalny, a na dłuższych trasach już od dawna jeżdżą eleganckie, zgrabne autobusy. choć bez wi-fi 😉

    a do wi-fi w autobusach przyzwyczaiły mnie czechy 😉

    dodatkowym argumentem za autobusem wg mnie jest bezpieczeństwo- w autobusie śpisz, i nic cię nie rusza, w pkp to może być ryzykowne. (chociaż nigdy w pkp nic mi się jeszcze nie stalo, to się nasłuchałam opowieści)

  • Tak, te opowieści to pewnie bardziej straszne od prawdy. Ale jest coś na rzeczy – pamiętam podróże Ickiem, który stawał na stacjach Gdańsk Główny i Warszawa Wschodnia (bez niczego po drodze): to była wygoda i bezpieczeństwo. W Polskim Busie jest podobnie.

  • Hurra optymizm – taki wniosek powstaje. Ale poczekam za ostateczna relacją. Natoiast wifi – to nic innego jak telefonia komórkowa 😉 wiec tak pięknie nie bedzie, wiec lepiej korzystać z własnego Internetu na wypadek czegośtam 🙂

  • dafitoo

    Bardzo fajnie, ale… Nowoczesny autobus z toaletą bez zbiornika? Zgroza.

    • biogaz

      Toaleta w autobusach jest , co oczywiste zamknietym zbiornikiem, opróznianym w czasie mycia autobusu. Byc moze wniosek, ze to „dziura w podłodze” wynika z tego, ze uzywałes umywalki, a z tej rzeczywiscie woda wylewa sie na zewnątrz.Ale to nic złego, jedynie nie wyglada estetycznie, gdy ktos korzysta z umywalki na postoju, ale to juz sprawa kultury, gdy na dworcu mozna skorzystac z toalety zewnetrznej, ale nygustwo nie pozwala na wyjscie z autobusu

      • Ja nie korzystałem zupełnie, ale widziałem, jak coś leci spod autobusu. Przyznaję, że nie wąchałem…:) Ale może faktycznie jest tak, jak mówisz – w takim wypadku zwracam honor. I dziękuję za sprostowanie:)

  • @Bobiko: oczywiście, że Wi-Fi to komórka. Ale można? Można! I to mi się podoba. I jeszcze im się opłaca cały ten biznes…

    A co do moich zachwytów – pamiętaj, że porównuję przede wszystkim z PKP.

  • @Dafitoo: sam się zastanawiałem, z czego to może wynikać. Kluczowa byłaby wiadomość, jak często taki zbiornik należy opróżniać. Zresztą – z toalety nie korzystałem, więc może tam jest coś więcej?