Podpatrzone – uwaga, uwaga!

Jak najprościej kogos o czymś poinformować? Oczywiście poprzez informację na piśmie – dużymi literami. Niewazne, czy to grzeczna prośba, cena produktu, reklama czy ogłoszenie – ze słowem pisanym, które ma nam przekazać niezwykle ważną dla nas informację spotykamy się codziennie.

Na przykład w dużym sklepie idziemy alejką (coś ta alejka nie ma ławek i trawników po bokach, ale nie przeszkasza nam to), aż tu nagle widzimy weitną ofertę. Tak tanio za fantastyczny przysmak.

I pakując koszyk pysznymi dżemami zastanawiamy się, czy może jest w sprzedaży masło orzechowe Mann. Albo miód „Za chwilę dalszy ciąg programu”.

Ale nie samym dżemem człowiek żyje. Czasem trzeba się w coś przyodziac. Warto więc udać się na poszukiwanie jakiejś korzystnej oferty… I gdy przechodzimy koło kolejnego sklepu znanej marki, naszą uwage przyciąga pewna niepozorna tabliczka za szybą.

Instynkt podpowiada nam, aby podejść bliżej – i nagle…

Tak jest, świetna ofera. 30% taniej. Kupię sobie tekstylię, albo dwie. A co tam, na trzy mnie nawet stać (wszak wtedy zapłacę 90% taniej, prawda?).

W dobrym nastroju postanawiasz coś ugotować. Choćby konkurencję dla dżemów pana Krzysztofa. Ale naczynia brak… na szczęście jest kolejny sklep. A w nim takie coś.

Może to jakaś brytyjska wanienka? Ale wprawne oko wypatrzy, że w tym sklepie wiedzą, jak pisać „brytfanna”. Ot, po prostu taka licencia poetica

Może się po prostu czepiam? Może chociaż sklepu internetowe wiedzą, co pisać?

Okazuje się, że jednak nie wiedzą.  Wiem, że kiedyś wrzucałem to na Buzza, wiem, że to częsty błąd – ale sklep powinien chyba wiedzieć, co sprzedaje? Z drugiej strony – może naprawdę mają to w ofercie? Pewnie się czepiam.

Trzeba jednak przyznać sklepom sieciowym, że potrafią zapakować przesyłkę z humorem.

Oczywiście tradycyjne sklepy też potrafią zdobyć się na dystans.

Ale czy trzeba aż tak? Polityczna poprawność czy za Wielkim Murem mają problemy z rozróżnianiem płci?

I tu się nie czepiam – kobieta na obrazku robi ten stół bilardowy razem z dzieckiem, prawda? No cóż, po takiej dawce artykułów na półkach i długim czasie spędzonym w sklepie może się zdarzyć, że człowieka przyciśnie potrzeba. Nic prostszego jak udać się w wiadome miejsce. A tam, na urządzeniu, jakiego nie ma w damskiej toalecie, widzimy taki napis…

Z jednej strony – miło mi, dziękuję za komplement. Z drugiej – czy to aby nie przesada? Nie wbije mnie to w pychę? Wbije jak nic.

Tymczasem gładko wprowadziłem do wpisu zdjęcie informacji ważnej społecznie, a nie tylko reklamowo. Chciałbym w związku z tym podzielić się z Wami zestawem trzech fotek fińskiego auta, które namierzyłem w Sopocie latem.

Urocze, prawda? I jakże odpowiedzialne! Wprawdzie w czasie jazdy tego pewnie nie widać, ale ja i tak zawsze uważam na „gwałtownych ruchów”. Nie tylko ze strony fińskich turystów.

Powyższe mnie rozbawiło. Ale nie wszystkich takie ważne informacje społeczne bawią. Niektórych prowokują do wypowiedzenia się w zgoła wulgarny sposób.

I tak zamiast promocji zatrudnienia kobiet, funduszy unijnych i walki z dyskryminacją mamy powielanie stereotypów. Za pomocą jednego maźnięcia farbą. Trzeba mieć talent…

Miejcie oczy szeroko otwarte!

 

  • miś jest świetny 😉

    sama dostalam dzisiaj przesyłkę opieczętowaną misiem,
    choć coś innego bylo w środku.

    • To co roku jest jakaś akcja charytatywna… Tvn czy coś takiego.