Co to za miasto?

Dziś na szybko, ale za to wrednie i z czepianiem się, czyli z tym, ze co mnie lubicie. Ostatnio zaniedbuję to moje miejsce, bo:

  • pracuję pilnie ku chwale firmy,
  • się żenię, a to czasochłonne,
  • dużo czytam, więc mało piszę,
  • wciągnął mnie niesamowicie Google Buzz – i w sumie tam mnie też szukajcie, bo nieskromnie powiem, że warto:)

A teraz do rzeczy.

Mamy dziś dzień otwarty gdańskiego magistratu. Akcja godna pochwały, więc nie będę nic mówił o niej źle. Akcję należy rozpropagować, bo po co otwierać dzień, jeśli nikt się nie pojawi? Bez sensu, prawda? Rozpropagowanie czynione jest za pomocą plakatów. O, takich plakatów, jak na tym nieostrym zdjęciu z autobusu:

Jeśli mnie znacie, to już pewnie coś podejrzewacie…

Szybkie pytanie – profil jakiego miasta zaprezentowano na plakacie?

Szybka odpowiedź – grafik jeden raczy wiedzieć.

Niby drobiazg, bo to taki symbol, umowność, metafora, alegoria (trudne słowo!). Ale…Gdańsk ma jeden z bardziej charakterystycznych “skyline’ów”, jeśli chodzi o polskie miasta. Nawet Uniwersytet Gdański używa tego konturu na swoich pismach. Zazwyczaj umieszcza się na nim zarys Bazyliki Mariackiej i Żurawia (są nie do podrobienia) oraz ratusza. A to tutaj?

Jak pisałem – drobiazg. Ale można było? Jakaś taka spójność wewnętrzna by była. A tak…

Jeśli podobał Ci się ten tekst, polub mnie na Facebooku!