Jak E.Leclerc rabaty przyznaje

Sprytnie.

Gdy tylko niedaleko nas miał się otworzyć super-hiper market E.Leclerc, rozpoczęta została akcja wydawania chętnym kart „Sum” – czyli takich kart programu lojalnociowego, dzięki którym z każdymi kolejnymi zakupami gromadzi się jakies srodki na tej karcie, a potem można nimi zapłacić za zakupy. Jakos tak się stało, że też bylismy chętni, więc kartę mamy. Notabene – miała mieć na wstępie przyznane 10 PLN, ale jakos super-hiper market zapomniał nam je przyznać… reklamacja zgłoszona.

Niedawno w skrzynce znaleźlismy list, który dziękował nam za posiadanie karty, używanie jej i przesyłał 4 kupony rabatowe – na 10, 15, 20 i 30 procent rabatu, przez kolejne 4 tygodnie. Warunkiem wykorzystania danego rabatu jest użycie poprzednich, czyli rabat 30% dostanę jedynie za trzy tygodnie, o ile w poprzednich tygodniach wykorzystam rabaty 10, 15 i 20. Znowu – skuszeni rabatami poszlismy na zakupy. Zapłacilismy. Kupon został złożony w kasie. W domu – konsternacja. Pani w kasie wzięła kupon, ale rabatu nie przyznała. Więc znowu – butki, kurteczka i do sklepu, aby rzecz wyjasnic.

I co się okazało? Że i owszem, 10% wartosci zakupów się pojawiło, ale…na naszej karcie „Sum”. Czyli niejako dostałem rabat, ale muszę go wykorzystać w przyszłosci w E.Leclerc.

Ja jakos inaczej rozumiem słowo „rabat”, a Wy?

Jeśli podobał Ci się ten tekst, polub mnie na Facebooku!